poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 23 (POWRÓT)

*6 miesięcy później*

Kolejny raz budzę się koło Justin, ale niestety On za 3 dni wyjeżdża w trasę. Nie mam pojęcia jak sobie bez niego poradzę. Będę mieć jego mamę oraz chłopców, ale to i tak mnie przerasta. Nagle z moich oczu pociekły łzy, chyba jedna upadła na tors Justina bo od razu pocałował mnie w czoło.

-Shawty.. co jest?-zapytał jednak ja nie umiałam odpowiedzieć-Lili, kochanie co się stało?

Wpatrywałam się w jego oczy i n ie mogłam nic z siebie wydusić,nagle poczułam silne szarpnięcie. Nie wiedziałam co się stało. Ponownie usłyszałam głos Justina jednak był on przygnębiony i zapłakany.. zapłakany??

-Lili proszę Cię obudź się! Co Ci jest?! Otwórz oczy i wróć do mnie!-zaczęłam uchylać oczy jednak one bardzo bolały i nie wiedziałam dlaczego. W końcu się udało. Od razu ukazał mi się zapłakany Juss.
-Kochanie co się stało?-pytałam z wielką dezorientacją-Dlaczego płaczesz? Coś stało się chłopcom?

Chłopak nic nie odpowiedział tylko rzucił się na mnie i zaczął przytulać. Nie wiedziałam o co chodzi i dlaczego nie słyszę moich synów. W pewnym momencie oderwałam się od niego. Spojrzałam na niego z pytającą miną, ale nic nie mówił.

-Justin do cholery o co chodzi?-byłam już zdenerwowana,ale i zmęczona tym milczeniem.
-Ty zaczęłaś nagle mocną płakać i nie chciałaś się obudzić. Myślę, że...
-Justin, a gdzie są nasze dzieci?-patrzyłam i szukałam ich nerwowo po pokoju.
-Lili jakie dzieci? O czym Ty mówisz?
-Jak to o czym?-patrzyłam na niego jakby spadł z nieba-Przespaliśmy się i zaszłam w ciążę bliźniaczą. Jesteśmy małżeństwem!
-Shawty o czym Ty mówisz? Tak przeżyliśmy dzisiaj swój pierwszy raz, ale niema żadnych dzieci!-patrzyłam z wielkim nie dowierzaniem na niego. Jak to nie ma dzieci o co tu chodzi? -Lili może to był ten sen przez który płakałaś?
-Aleee jak to? To jest nie możliwe to wszystko działo się tak re-eealnie...-z oczu znowu zaczęły mi spływać łzy.
-Lili. Kochanie..

Juss zbliżył się ponownie do mnie i  mocno przytulił. Poczułam się taka, taka bezpieczna w jego ramionach.Zaczęłam sobie wszystko uświadamiać. Przestraszyłam się, że Justin weźmie mnie za jakąś idiotkę .W tej chwili sama nawet tak o sobie pomyślałam. Spojrzałam w oczy Juju i ujrzałam w nich ogromną troskę. Chciałam coś powiedzieć, ale On zbliżył swoje usta do moich i zaczął delikatnie całować. Wszystko się pogłębiało, aż nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Oderwaliśmy się od siebie i chłopak podążył otworzyć. Niestety trochę za późno zorientował się, że jest w samych bokserkach. Na całe szczęście byłą to Jego mama, która przyniosła nam śniadanie. Strasznie miło z jej strony.

-Dzieciaki widzę, że trochę nie w porę- stałą troche speszona, jednak gdy spojrzała na mnie aż ją osłupiło-LILI ! A Tobie co się stało? Justin czy Ty jej coś zrobiłeś?
-Nie!-wręcz krzyknęłam- po prostu przyśniło mi się coś...coś cudownego,..
-I dlatego płakałaś?
 -Właściwie tak, ale nie mam dobrego wytłumaczenia.

Posłałam kobiecie najpiękniejsze uśmiech, po czym skinęła głową i dorzuciła Smacznego,a następnie opuściła pokój.Skonsumowaliśmy pyszne naleśniki i opowiedziałam o moim śnie Juju. Był nim zadziwiony.

-Lili, jak ja bym chciał aby chociaż garstka z tego snu się spełniła.
-Ja do samego końca, a nawet i teraz myślę, że to była prawda.
-Obiecuję Ci, że kiedyś tak będzie... No może nie do końca wszystko, ale moja miłość do Ciebie na pewno...-spojrzał głęboko w moje oczy i się w nich zatopiłam.
-Justin..
-Taak?
-Kocham Cię!

W odpowiedzi otrzymałam cudownego i długiego całusa...


----------------------------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM!!!!!
Miałyśmy dodać rozdziały już dawno, ale niestety rozważałyśmy nad jego zakończeniem. Dzisiaj dopiero wróciła do mnie wiara i wena :D Nie wiem jak wyszedł rozdział, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba <33 Chciałabym abyście dodali swoje opinie i jak zauważycie wróciłam jak gdyby do rozdziału 12, a nawet już 13 :D Mam ogromna nadzieję, że się spodoba<33 i jeszcze raz przepraszam, ale mam ostatnio dużo nauki bo nowa szkoła i niestety mam kilka zagrożeń, więc będę próbować Wam coś pisać <33 // Taka Pati



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 22

**LILI POV**
Wieczorem gdy tylko goście poszli do domu usiedliśmy z Justinem na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać:
- Justin jutro od 8 ty pilnujesz dzieci a ja wstaje do nich w nocy bo ty pewnie nie będziesz ich słyszał.
- O 8 ale...
- Żadnego ale! Ja cię budzę o 8 i pilnujesz dzieci ja też chce się wyspać te 2 godzinki!
- No dobra dla ciebie wszystko kochanie
*Namiętnie mnie pocałował a ja odwzajemniłam pocałunek*
- Jeszcze jedna sprawa. Jutro o 10 jedziemy do sklepu.
- Do sklepu? Po co?
- Po ciuszki dla Jamesa i Colina
- A no tak

**JUSTIN POV**

- Ok ja popilnuje chłopaków a ty weź długą kąpiel
- A co sądzisz że śmierdzę?
- Nie ale chyba w szpitalu nie mogłaś się za bardzo kąpać leżąc w łóżku
- No w sumie racja. Jak by chłopaki płakali zrób im mleko w butelce
- Dobra dam sobie radę

**W ŁAZIENCE**

Najpierw ogoliłam nogi, później dokładnie umyłam włosy i ciało. Zajęło mi to ok. 20 minut. Poleżałam w wannie 10 minut i zaczęłam się ubierać.  Założyłam koszulkę Justina z naszym zdjęciem bo swojej nie mogłam znaleźć i do tego krótkie spodenki. Nie było ich widach bo koszulka była na mnie za duża. Następnie zrobiłam koka i wyszłam z łazienki.

**LILI POV**

- Mmm co tu tak pachnie
- Chłopaki spali więc zrobiłem dla nas kolację
Usiadłam do stołu i Justin podał mi spaghetti
- Smacznego
- Nawzajem - odpowiedziałam

**JUSTIN POV**

- Kochanie co myślisz o wspólnym wieczorze ?
- Justin! Nie wystarczy ci dwójka dzieci?!
- Ale przecież się zabezpieczymy - spojrzałem na nią z mina szczeniaczka
 - Wcześniej też się zabezpieczyliśmy - powiedziałam sarkastycznie
- Ehh no dobra ale jak chłopaki będą mieli pół roku to ja chcę mieć z Tobą kolejne dziecko
- Jak chcesz ale musisz zajmować się chłopakami

**NASTĘPNY DZIEŃ - LILI POV**

Obudziłam się o 7 i zobaczyłam Justina karmiącego chłopaków gdy nagle popatrzał na mnie Justin
- Śpij kochanie ja się nimi zajmę
- No dobrze
Gdy wstałam o 10 szybko się ubrałam i pojechaliśmy do galerii. Poszliśmy do sklepu dla dzieci i kupiliśmy chłopakom po 5 różnych bodów, 5 par skarpetek i po 2 sweterki. Cały dzień spędziliśmy w galerii kupując rzeczy chłopcom mi i Justinowi. Gdy wracaliśmy z galerii Justin jak zwykle zapomniał o dzieciach:
- Justin zwolnij! Masz dzieci w aucie!
- Dobrze przepraszam! Jutro pojedziemy kupimy nowe auto, wolniejsze
- Tak to dobry pomysł
Wróciliśmy do domu, nakarmiłam chłopaków,  zjedliśmy kolacje i poszliśmy spać.
--------------------------------------------------------------------------
przperaszam ze tak długo, nastepny pisze sama. ten rozdział wygrała
alicja_pluta@interia.pl//Iza

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 21

** JUSTIN POV **
OMG. Wczoraj przesiedziałem cały dzień w szpitalu. Nie lubię zapachu szpitali, ale dla Lilki wszystko. Dziś muszę wszystko ogarnąć bo moja rodzina wychodzi ze szpitala. Cała trójka. Boję się , że coś zawale z tymi pokojami. w sumie nie uzgodniłem tego z nią. Chcę ją przeprosić za moje zachowanie na weselu.

** LILI POV **
Taaaaaaaaak. Dziś wychodzę ze szpitala. Ale gdzie chłopcy będą spać, nie mamy zrobionych pokoi. Spokojnie pewnie Justin coś wymyślił, a jeśli nie?! Napisze do niego SMS:
Do: PYSIEK : Kochanie martwię się że jak wrócę to chłopaki nie będą mieli gdzie spać.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź
Od: PYSIEK  : Nie martw się , wszystko jest już gotowe. :* Przyjadę po was ok 16.00. Tęsknię.
Do: PYSIEK: Dziękuję , też tęsknię.
Nic mi nie odpisał. Nie wiem co to znaczy ,,wszystko jest już gotowe,, . Po Justinie mogę się wszystkiego spodziewać. Nie martwię się, bo wiem ze mogę mu ufać. Chłopaki jeszcze śpią. Mam chwilkę dla siebie. Spytam się Caroline czy mogę wstać do toalety. /wciskam przycisk wołający ją/
-Hej, wyspałaś się? W czym mogę ci pomóc?
-Pomogłabyś mi wstać , chciałabym wziąć prysznic i wgl.poranna toaleta itd...
-Jasne,podaj mi rękę
poszłam do łazienki i miałam przynajmniej godzinkę dla siebie. Moja chwila nie trwała za długo bo gdy zamknęłam drzwi od łazienki chłopaki zaczęli płakać,więc musiałam iść ich nakarmić. Już umiałam robić to sama więc nie wołałam już Carli. Pierwszego wzięłam Colina
- Mój kochany synek. To ty jesteś starszy o 6 minut.-nakarmiłam go i wzięłam Jamesa.
- Mój drugi kochany synek,. Jesteś młodszy o 6 minut ale kocham cię tak samo jak Colinka,wiesz?
Wszystko zajęło mi ok 30 minut. Położyłam chłopaków spać i poszłam wreszcie do mojego szpitalnego sanktuarium [czyta: ŁAZIENKA]. Wzięłam prysznic,umyłam zęby i włosy które, później rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone.  Ubrałam się w czystą piżamę ,którą przywiózł mi Juss. Była całą fioletowa z białymi serduszkami. Położyłam sie w łóżku i chciałam pójść spać, ponieważ chłopaki w nocy płakali. I tak ich kocham. Już prawie zasnęłam, gdy do pokoju weszła Caroline.
- Już gotowa do wyjścia do domu? Czemu masz na sobie piżamę skoro idziesz do domu? 
- Ale ja idę do domu dopiero o 16.00. Justin tak powiedział.
- No niby tak ale zadzwonił że przyjedzie za 30 minut. Powiedział że przywiózł ci jakieś ubranie na powrót.
-Tak,przywiózł. Ok, idę się przyszykować.
Poszłam do łazienki i ubrałam się w to co Justin mi przyszykował. ( strój ).

** W ŁAZIENCE**
- Nie wiedziałam , że mój mąż ma taki fajny styl. Będę go częściej prosić o wybieranie mi ubrań.Hahaaahah.

** POKÓJ SZPITALNY** -Omg , Lilka wyglądasz psześlicznie. Mogę kiedyś porwać Justina na zakupy? Ma świetny styl.
- Niestety to mój prywatny stylista.....żartuję. Kiedyś na pewno wybierzemy się we trojkę na zakupy , nie martw się. 
- Justin powinien już być na dole. Ubrałam chłopaków. Znalazłam jakieś ubrania w twojej torbie , nie obrazisz się?
- Nie no co ty. Dziękuje za wszystko. Tu masz mój numer, wiesz jakbyś chciała sie umówić na zakupy albo coś.
- Dziękuje.  A tu masz mój numer dzwoń jakbyś miała jakieś problemy zdrowotne.-przytuliła mnie i wyszłam z pokoju. Pojechałam windą na dół i czekałam na dworze na Justina. Przyjechał po jakieś 5 minutach swoim Land Roverem ( samochód ).
- Justin nawet nie wiesz jak się cieszę ,że jadę do naszego domu.-przytuliłam go
- Ja też. Wiesz nawet ładnie ci w ubraniach które ci kupiłem.
- Dziękuję- pocałowałam go w w policzek.
-  To Jedziemy?-zapytał
- Tak, ale ja siadam z chłopakami z tyłu ok?
- Dobrze,pomóc ci...znaczy wam-zapytał szczęśliwy
- Tak,dziekuję

** W SAMOCHODZIE **
-Już nie mogę się doczekać kiedy zaczniemy malować i skręcać meble do pokoju chłopaków.
- Wieeeesz, nie musimy tego robić, ponieważ wynająłem ekipę która zrobiła już pokoje i wszystko jest gotowe. Chciałem cie zrobi niespodziankę i przeprosić za moje zachowanie na weselu.
- Co zrobiłeś?! Jak mogłeś zrobić to beż mojej zgody?! Może mi się nie będzie podobać?! Nie pomyślałeś o tym?!
-Kochanie,przepraszam chciałem ci zrobić niespodziankę i chciałem cie przeprosić.
- Nawet mi kwiatów nie kupiłeś!-wydarłam się. i wtedy stanął na awaryjnych światłach wyciągnął mnie z samochody i poszedł w stronę bagażnika. Uklękną na jedno kolano z kwiatami ( kwiaty )
- Lili wybaczysz mi? Już nigdy nie zrobię nic bez twojej zgody. Przepraszam
- Ohh Justin to ja przepraszam Wstań.  - Przytuliłam go i pocałowałam namiętnie-Wybaczam ci i Dziękuję. Możemy już jechać , bo szpitalne jedzenie nie jest za dobre,proszę.?
- Jasne , dla ciebie wszystko.- pojechaliśmy do domu

** W DOMU  **
-Chodź pomogę wam- Justin wziął jedno nosidełko i poszliśmy do domu
-Muszę nakarmić  chłopaków i położyć ich spać.
- Dobrze, chodź pokażę wam pokoje.
Weszłam powoli po schodach, jak juz mówiłam po Justinie można wszystkiego się spodziewać.
- Nie musisz się niczego bać-zapewnił mnie Justin
- Spróbuje.
Pokoje były piękne. Kiedyś opowiadałam Justinowi jak chcę urządzić pokoje i on to wszystko zapamiętał i wgl
- Justin..
- Tylko nie bij,prosze.
- Co? Nie . Te pokoje są przepiękne, dziękuję Ci że zrobiłeś ja dla chłopaków.- rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go namiętnię.
- Proszę bardzo. Wszystko dla mojej rodziny.
- Justin możemy pójść razem do ogrodu tam nakarmię i wgl?
- Jasne chodź.
poszliśmy do ogrodu akurat było ciepło. Justin wziął Jamesa na ręce i powiedział że mama zrobić mu fotkę na tt,zgodziłam się.
- I uśmiech,panowie. <pstryk.>,Gotowe
-Pokaż czy mój synek wygląda tak bosko jak ja
- Ohh Juss
- Przepięknie dziękuje
twitter: ,,  Ja z Jamesem, jednym z moich synków. Bardzo ich kocham. #MuchLove ''




- Wysłane, Chodź , teraz chcę zobaczyć jak karmisz-wzięłam Colinka, bo Juss trzymał Jamesa. I zaczełam karmić. Przy okazji mój kochany mąż zrobił mi zdjęcie.
- Justin, nie w tym momencie.
- No ale zobacz jak wszyłaś:


- Faktycznie, ładnie wyszłam. Tylko nigdzie nie opublikuj,proszę.
- Ok ale mogę na tapetę?
- Jasne.
Później nakarmiłam Jamesa i położyłam ich spać. Następnie z Justinem zjedliśmy romantyczną kolacje, obejrzeliśmy film i poszliśmy do sypialni nadrobić czas który spędziłam w szpitalu i pod koniec ciąży.

** NASTĘPNY DZIEŃ**
- Kochanie wstawaj. Chłopaki głodują i ja z resztą też.
- Dobrze ale daj mi kilka minut.
Poszłam do łazienki umyłam się i uczesałam ubrałam się luźno ( strój 2 )  i poszłam do chłopaków. 
Justinowi zrobiłam omlety a sobie kanapki. Chłopaków nakarmiłam i położyłam spać. Resztę dnia spędziliśmy na opiece nad dziećmi. Po obiedzie poszliśmy kupić ubrania i więcej zabawek dla Jamesa i Colinka. Wieczorem Justin zrobił kolacje , pobawiliśmy się z dzieciakami i poszliśmy spać. Kolejne dnie spędzaliśmy w domu. W odwiedziny przychodzili moi rodzice i rodzice Justina. Przyszli Isa i Chaz (spodziewali się dziecka). Odwiedzili nas też Natalie z Chrisem, David ze swoją narzeczoną. To były najlepsze dni w moim życiu.
-----------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,przepraszam, że tak dług. Ale ważne ze jest,prawda?
PAMIĘTAJ CZYTASZ =KOMENTUJESZ , zależy nam na tym. Postanowiłam że nie odchodzę. Postaram sie napisac jeszcze rozdział 22 bo Pati wyjechała na wakacje a ja jestem sama chyba że ktoś chce mi w tym pomóc? piszcie na maila: iza.amorki78@gmail.com .//Izaa

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 20

**Justin POV**
Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Od dziś jestem ojcem. Dowiedziałem się że są to chłopczyki. Postanowiłem z Lili nazwać jednego James,ale nad drugim nie myśleliśmy. Mi bardzo podoba się imię Colin. Nie wiedziałem czy Lili się spodoba. Więc poszedłem sie przekonać. Szukałem sali 126 na 2 piętrze,tam leżała. Gdy tak szukałem tej sali przypomniało mi się ,że ja też sie urodziłem w tym szpitalu w tej sali na tym piętrze. W końcu znalazłem salę i zapukałem.
-Cześć,kochanie- podszedłem do niej pocałowałem ją w czoło.
-Hejka.Znasz płeć,bo ja chyba po porodzie zasnęłam i nie usłyszałam.- powiedziała ziewając.
-Tak,znam- powiedziałem dumny
-To?Może mi powiesz?
-Chłopczyki,cieszysz się?
-Oczywiście,zobacz tam leżą-pokazała w lewo
-Mogę zobaczyć?-zapytałem
-Jasne-tylko ich nie obudź-powiedziała żartobliwie
-Oczywiście.
Podszedłem do moich synów. Matko jak to bosko brzmi. Wyciągnąłem mojego Iphona i zrobiłem im zdjęcie. Zanim wyciągnąłem telefon już się obudzili. Zrobiłem im zdjęcie i wstawiłem na Instagrama i udostępniłem na Twitterze:
,,Oto moi synkowie. Beliebers od dziś jesteście ciociami 2 małych chłopczyków o imieniu James i Colin. No chłopaki macie ponad 40 mln ciotek #MUCHLOVE.''
-Lili chcesz zobaczyć zdjęcie? 
-Tak,ale wolałabym już ich wziąć na ręce.
Pokazałem jej zdjęcie i widziałem jak łza spłynęła jej po policzku.
-Nie płacz kochanie
-Nazwałeś dziecko Colin?.-powiedziała
-Tak,przepraszam że nie uzgodniłem tego z tobą,a  co?
-To najwspanialsze imię jakie kiedykolwiek słyszałam.-miałem ja pocałować ale do sali weszła pielęgniarka o imieniu Caroline.
-O witam!
-dzień dobry-powiedziałem
-Hej Cral,co tam?
-Dobrze, a ty Lilka jak sie czujesz?
-Widzę że chcecie poplotkować,więc idę do stołówki,chcecie coś-wycofałem się
**LILI POV**
-Nie czuję się źle,ale boli mnie trochę głowa no i wiesz ,,tam,,, po porodzie.
-Rozumiem,chcesz jakieś leki przeciwbólowe,czy dasz rade?
-Dam,dam rade.Dzęki.
-OK,to chyba czas na 1 karmienie piersią co ty na to?
-taaak..........yyy...........znaczy nie mogę się doczekać.
-Ok,to ide po maluchy.
po kilku minutach Caroline przyniosła Jamesa i Colina. Moich synów.
-Omfg jakie słodziaki
-Po mamusi- dodała Carl
-Ok, teraz zdejmij górną część koszulki ,weź małego przys..-nie dokończyła bo Juss wparował do sali
-ok,wróciłem kupiłem ci...WOAH co tu się dzieje bez mojej zgody-zaśmiał się ( http://25.media.tumblr.com/tumblr_m7g7byRWcn1rvh6ngo1_500.gif )
-Justin wyjdź z sali i nie przeszkadzaj-Powiedziała Carl
-Dobrze ale..-ciągle się śmiał i nie dokonćzył
-NIE ma żadnego ale,zamknij za sobą drzwi.!-Dodała Carl
Kiedy Juss wyszedł dokończyłyśmy to co zaczęłyśmy.Później Jus przyszedł zaśpiewał mi One Less Lonly Girl i poszedł mówiąc że ma coś do załatwienia
**JUSS POW**
Pojechałem do naszego domu i chciałem zobaczyć jak idzie praca nad pokojami moich dzieci. Chcę wynagrodzić Lili to że na weselu się upiłem i nie byłem z nią więc robie pokoje dla chłopców. Gdy dotarłem do domu zauważyłem kartkę od robotników .:
Więc panie Justinie nasza praca dobiegła końca,mam nadzieję że efekt końcowy się podoba. Rachunek uregulujemy  przy nastepnym postkaniu.Zostawiam panu moją wizytówkę.
                                                                                                                                     Bob Wesley
Napiłem się wody i poszedłem na górę zobaczyć parce Boba. Na korytarzu było czysto. Pokoje chłoapków były niesamowite. Wyglądały tak:
Jamesa :
http://panel30.lh.pl/share/global/Inspiration/upload/6/2228-.jpeg
 Colina:






Może pokoje miały podobne kolory ale mi i tak się podobało. Mam nadzieję że Lilce też się spodoba i szybko wypuszczą ja ze szpitala. Scooter powiedział że mogę wziąć urlop na tyle ile chcę, ja od razu chciałbym powiedzieć 10 lat,ale nie mogę zrobić tego moim Beliebers, więc wziąłem urlop na rok. Nagrałem filmik w którym mówię że urodzili mi się synkowie i ,że biorę urlop na rok bo chcę spędzić ten czas z moją rodziną. Dodałem ten filmik na : Instagrama,Twittera i YouTube. Przeczytałem kilka komentarzy większość były pozytywne.Wiem że moje fanki są wyrozumiałe i wiedzą o co chodzi. Wiem też że mają mi za złe że nie zaprosiłem ich na ślub. Ahh nie ma takiego kościoła na nie wszystkie XD. Prześpię się i lece do szpitala. Zawiozę Lilce pare kosmetyków.
**LILI POV**
Co kilka godzin chłopaki płakali,a ja nie mogłam wychodzić z łóżka. Mogłam tylko wychodzić do toalety. Nie wiecie jakie to uczucie nie móc podejść do własnych dzieci. Caroline mi pomaga ,ale ja chce już iść do domu.  Położyć się wygodnie w łóżku i patrzeć jak Justin opiekuje sie w nocy dziećmi. To będzie jego kara za to że upił się na weselu u mnie olewał. Nienawidzę szpitali. Idę spać.
**JUS POV**
Jest ranek. ubieram się i lecę do mojej żonki.Zaniosłem jej potrzebne rzeczy posiedziałam przy niej ,patrzyłem na chłopaków i byłem szczęśliwy. Później przyszli rodzice i teściowie. Jaxon był szczęśliwy że bd miał z kim się bawić a Jazzy już planowała ślub z jednym z bliźniaków. Cały dzień w szpitalu. 
------------------------------------------------------------------------------------
Heeej. Rozdział mi się nie podoba ale co tam. dedykuje go Alicji P. która prosiła żeby dodać ten rozdział przed sobota wiec włala (nam jak to się pisze. komentujcie . nie umiem pisać
 P.S
Następny rozdział bd: ładniejszy i dłuższy
//Izaa
 

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 19

*1 miesiąc później*

*MYŚLI LILI*
Już minęły 3 tygodnie od kiedy jestem Mrs. Bieber. Dzisiaj mam jechać na wywiad do Ellen DeGeneres. Niestety pojadę tam sama, bo Justin ma wtedy jakieś ważne spotkanie. Boję się występu przed kamerą. Zawsze w takich momentach robię się czerwona i strasznie się denerwuję. Nie wiem w ogóle w co się ubrać. Nagle moje przemyślenia przerwał Justin.

-Kotek, co Ty tak znowu myślisz?
-Boję się dzisiejszego wywiadu u Ellen. Będę tam sama.-Juss przybliżył się do mnie i mocno przytulił.
-Nie bój się Ellen jest bardzo miła. Z resztą Kenny Cię tam zawiezie i będzie na Ciebie czekać.
-Ale wiesz jak ja się boję kamer.-tym razem to ja wtuliłam się mocno w mojego męża.
-Wyobraź sobie, że jestem koło Ciebie i będzie dobrze.
-Dobrze dobrze. Kocham Cię.

Leżeliśmy jeszcze przez jakieś 40 minut, a później poszliśmy zjeść śniadanie. Następnie poszliśmy się przebrać i przygotować. Ubrał ten zestaw klik tylko zamiast szpilek założyłam gładkie pudrowe baleriny. Wywiad miał się rozpocząć o 15, a była już 13.30. Pomalowałam jeszcze lekko oczy i rozpuściłam włosy. Około 14 przyjechał Kenny, więc pożegnałam się z Justin i wsiadłam do samochodu po czym ruszyliśmy do studia. Na miejscu już na nas czekali, a ja oczywiście byłam przestraszona. Po  chwili podeszła do mnie Ellen i się przywitała, po czym udałyśmy się przed kamery.

E:Cześć Lili!-padły pierwsze słowa.
Ja:Witam!
E:Może pierwsze pytanie, jak czujesz się będąc panią Bieber?
J:Bardzo dobrze.
E:A w którym już jesteś miesiącu ciąży? Znacie już płeć dziecka?
J:To już 8 miesiąc jednak z płcią czekamy do narodzin.
E:Więc chcecie aby to była niespodzianka.?
J:Właśnie tak.
E:Mały Bieber chyba będzie duży, patrząc na wielkość Twojego brzucha.
J:Wielkość jest spowodowana tym, że będą to bliźniaki.
E:Wow! Od razu dwa Bieber'y. A jak czują się przyszli dziadkowie?
J:Bardzo się cieszą, że będą mieć wnuczęta.

Padło jeszcze parę pytań i pożegnałyśmy się z Ellen. Udałam się do poczekalni gdzie miał czekać Kenny, jednak Go nie było. Już wyciągnęłam telefon i chciałam zadzwonić gdy nagle poczułam ręce na moich biodrach.

-Wracasz ze mną do domu Słoneczko-wyszeptał mi do ucha Justin, po czym pocałował mnie w policzek
-A co Ty tutaj robisz?
-Oglądałem wywiad. Byłaś cudowna.
-Naprawdę? Miałam straszliwą tremę.
-Nie było tego widać.

Nagle zabolał mnie brzuch i zrobiło mi się słabo. Justin posadził mnie na kanapie i zadzwonił po karetkę. Po 5 minutach byliśmy w drodze do szpitala. Od razu zabrano mnie na badania.

*JUSTIN POV*

-Kochanie będę tutaj na Ciebie czekać.
-Chciałabym abyś pojechał ze mną.
-Wiem ,a le nie mogę, jednak gdy tylko mi pozwolą przyjdę do Ciebie.

Lili zabrali, a ja usiadłem w kawiarni szpitalnej i kupiłem kawę. Po jakiś 30 minutach przyszła po mnie pielęgniarka. Zabrała mnie na salę i dała ubranie.

-Proszę się przebrać i będzie pan mógł wejść do żony.
-A co z nią jest?!
-Właśnie zaczęła rodzić.
-Alll..e jak to?!
-Nadszedł po prostu czas, zapraszam na salę.

Zobaczyłem moją Lili, która cierpi. Podbiegłem do niej szybko i chwyciłem za rękę. Mijały godziny, a dzieci się nadal nie urodziły. Była już 5 godzina porodu i zaczęły się jeszcze mocniejsze skurcze. Po jakiś 50 minutach usłyszeliśmy płacz jednego dziecka, a po chwili drugiego. Poczułem się najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
hbdkcks Wiemmm chciałam odejść, ale Iza mnie zatrzymała. Jeszcze mi zablokowali konto i wgl porażka, ale już jest spoko. Dość długi mi wyszedł rozdział. Jak się Wam podoba? Nie mam takiego talentu jak Iza, ale coś podobno jest. Proszę jeśli możecie to komentujcie, bo to bardzo pomaga i motywuje.  KOCHAM WAS <33 //Taka Patii <3

niedziela, 21 lipca 2013

Reklama :)

Jeśli na naszym blogu są jakieś Directionerki, to serdecznie zapraszam na bloga mojej siostry. Jest to tłumaczenie fan fiction o Harrym Stylesie pod tytułem 'Friend Zoning'. Serdecznie zapraszam. Godne przeczytania :)

http://friend-zoning-tlumaczenie.blogspot.com/

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 18 (pełnoletni)

**LILI POV**
Boje sie że nie dam sobie praktycznie sama rady z bliźniakami.Wiem że Jus ma karierę i nie będzie go z nami 72/24 godziny na dobę.Najgorsze jest to że będę dwa razy grubsza.Jak sie nie zmieszczę w suknie ślubna to sie zabije.
Moje przemyślenia przerwał Juju.
-Kochanie widziała moje supry?
-Jakie masz ich chyba ze sto. Z resztą musimy porozmawiać.
-No tak. A o czym chcesz porozmawiać?
-Boje sie że nie dam sobie sama rady z 2 dzieci
-Ej Shawty nie jesteś sama i nie będziesz. Za kilka dni będziesz Mrs.Bieber i będziemy razem szczęśliwi. Damy rade nie bój sie.Obiecuje ci
-Dziękuje że jesteś.Co dziś robimy?
-Może chcesz jechać na zakupy.Kupisz sobie jakieś ubrania dla ciężarnych?
-Sugerujesz że jestem gruba?
-Nie,ale wątpię że zmieścisz w swoje ubrania.
-Masz racje.Nie chce też żebyś wydawał na mnie tyle pieniędzy.Za dużo dla mnie już zrobiłeś
-Mała pieniądze nie grają roli.Ważne żebyś była szczęśliwa.Kupuje ci to wszystko byś byla szczęśliwa.Rozumiesz.Kocham cie i wszystko dla ciebie
-Dziękuje za wszystko.Też cie kocham.Jedziemy?
-Tak tak!Jedziesz tak?-pokazał na mój trój.Była w piżamie
-Nie,oczywiście że nie.Daj mi ok.30-40 min na wyszykowanie sie.Poczekasz?
-OMG.Dużo czasu potrzebujesz,ale na poczekam
-Lece.Do zobaczenia.
Poszłam do łazienki umyłam sie i ogarnęłam.Później ubrałam shorty i wiszącą bluzę.Chciałam zakryć brzuch.Umalowałam się zeszłam na dół.
**JUSTIN POV**
Czekałem na nią ok.20minut. Zeszła na dół wyglądała tak pięknie.Zdziwiłem sie że tak szybko sie
wyszykowałam.
-Wow.Wyglądasz...um...cudownie.
-Dziekuje.Jedziemy?-ubrała jeszcze łososiowe convers i była gotowa.
-Tak.Jedziemy.Wsziadaj-otworzyłem jej drzwi do mojego ferrari.
**W SAMOCHODZIE.LILI POV**
-Justin!!!-wrzasnęłam
-Co?!-zapytał zdziwiony
-Możesz jechać troche wolniej.Wiem że masz szybkie auto ale spuść noge z gazu,prosze
-Przepraszam.Już dojeżdżamy.
-Dziekuje.Dobrze
**W GALERII**
Weszliśmy do sklepu z odzieżą dla ciężarnych kobiet.Wszystkie kobiety w tym sklepie miały po 25-27 lat,a ja byłam chyba najmłodsza.Podeszła do nas pani pracująca w sklepie
-Dzień dobry,szuka pani czegoś dla mamy lub strszej siostry??
-Nie.Szukam czegoś dla siebie.
-Um..uh..przepraszam.Nie wiedziałam.Może podoba ci sie to?-podała mi luźne sponie i fajną tunike.
-Bardzo fajne.Idę przymieżyć.Dziekuje za pomoc.
-Prpsze bardzo.Polecam sie na przyszłość
Poszłam do pzebieralni.Zaczelam sie rozboerać.Stałam w samej bieliźnie i przyglądałam sie mojemu średniemu brzuchowi.
-Będzie z nas pięka rodzina.Gwarantuje ci to.
-Przestraszyłeś mnie.Ja też tak sądze,a teraz wynocha chce sie przebrać.
-Ok.ok
Ubrałam się i wygladałam naprawde...dobrze
-Jus już sie ubrałam!
-Wyglądasz śliczne z resta zawsze tal wyglądasz-pocałował mnie w policzek
-Dziekuje.
Kupiliśmy kilka ubrań i poszliśmy jeszcze do kawiarni.
-Justin ja jeszcze musze iść do sklepu z bielizną
-Mrrr kocie.Pójde z toba to ci pomoge
-Głuptasie.Musze kupić specjalne biustonosze do karmienia piersią.Oh jak ja cie kocham wariacie
-Ja ciebie też.
To idziemy?-
-Tak,tak.Chodź już.
Kupiliśmy ok.5 kolorowych bistonoszy.Czerwony,niebieski,zielony,żółty i fioletowy.Zakupy zajeły nam mniek wiecej 3-4 godziny.
-Kochanie może zostawimy zakupy w samochodzie i pójdziemy do reustauracji coś zjeść??-zapytał seksownie Jus.
-Jak najbardziej panie Bieber-zażartowałam
-Więc chodźmy pani Bieber
-Jeszcze nie jestem panią Bieber,ale już niedługo.
-Niemogę sie doczekać,chodźmy.
-Ja też,chodź bo zgłodniałam.-pocałowałam go w policzek.
W reustaracji zjedliśmy pożądny obiad i pojechaliśmy do domu.
**W DOMU**
-Kochanie zrobisz mi her..-nie dokończyłam bo pobiegłam do tolalety.Zamknełam za soba drzwi.Było mi strasznie niedobrze.
-Lili wszystko w porzątku??-spytał prze drzwi
-Tak.Przepraszam.Zrobisz mi herbate?-spytałam otwieracąc drzwi.
-Dla ciebie wszystko.Idź połóż sie na kanapie i sie przykryj,zaraz przyjde.
-Dobrze.Dziękuje za wszystko.
Zasnełam nim Juju przyniósł mi herbate.
**JUS POV**
Lilka spała.Nie miałem serca jej budzić,więc wziołem ją na rece jak pannę młodą i zaniosłem ją do naszego łóżka.Nie obudziła się.Zamknołem drzwi za sobą i położyłem sie na kanpaie w salonie.Myślałem nad wszystkim.
**MYŚLI JUSTINA**
Jeśli nie dam sobie rady w roli ojca?Jeśli Scooter bedzie mi kazal wyjechac w trase.Nie moge zostawić Lilki samje z tym.Wiem że nasze rodziny zawsze nam pomogą,ale i tak sie boje.Znając życie coś zawale.Chciałbym być przy porodzie ale jam widze krew odrazu mnie mdli.Ale dla mojej rodziny wszystko.
**LILI POV**
Obudziłam sie w
pokoju.Pewnie Jus mnie tu przyniósł.Poszłam do łazienki sie trochę odświeżyć.Rozebrałam się do bielizny i stanęłam przed lustrem.Byłam w 6-7 miesiącu ciąży,więc mam duży brzuch.Jest dwa razy większy.Nosze w sobie dwa Justiny.Rozebrałam sie i weszłam pod przyrznic gdzie umyłam sie i włosy.Wyszłam ubrałam sie i nałożyłam lekki make-up.Zeszłam do Justina na dół leżał na kanapie
-Cześć kochanie-cmoknełam go w polik
-Ooo hej.Wyspałaś sie?Wypiłem twoja herbatę,sorrka
-Tak.Nic nie szkodzi.Dziękuje już czuje się dobrze.-powiedziałam sarkastycznie
-Przepraszam że nie spytałem się o twoje zdrowie.Chodź tu- rozłożył ramiona.Wtuliłam się w jego gorący tors.
-Kocham cie-pocałowałam go namiętnie
-Mmmm.Ja ciebie też.Obejrzymy jakiś film?
-Jasne.
Tak spędziliśmy resztę wieczoru.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
KLJDNFB PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGOOOO. PROSZE KOMENTUJCIE. DZIEKUJE ZA WSPARCI. KOCHAM WAS
//IZAA KTÓRA WAS KOCHA

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 17

Położyłam się na łóżku i włączyłam tv. Justin po chwili przyszedł do mnie. zaczął mnie całować najpierw w usta, a później schodził coraz niżej. Doszedł do brzucha i położył koło niego głowę. Wplotłam rękę w jego włosy i zaczęłam się nimi bawić.

-Powiem Ci, że nie mogę się już doczekać Twojego porodu.-podniósł głowę i pocałował mnie w brzuch.
-Ja też, jednak trochę się boję.
-Nie masz czego, przecież będę przy Tobie.

Przybliżył się do mnie, pocałował w policzek i mocno przytulił. Oglądnęliśmy jeszcze jakąś komedie i znużył nas sen. Rano obudziły mnie znowu mdłości, ale nie trwały one długo. Mama Juju przygotowała nam śniadanie. Przebraliśmy się tylko i zeszliśmy do jadalni.

-Justin? Co planujemy na dzisiaj?-spytałam ze słodkim uśmiechem.
-No jak to co? Idziemy po meble do naszego nowego domu i jutro się przeprowadzamy.
-Już?
-Od razu po śniadaniu pojedziemy coś wybrać.
-No dobrze, dobrze.

Skończyliśmy, poznosiliśmy naczynia do zmywarki i wróciliśmy do pokoju Justin'a. Zaczęłam się przebierać. Nagle stanęłam w samej bieliźnie przed lusterkiem i zaczęłam gładzić swój już większy brzuszek. Justin podszedł do mnie od tyłu i mocno przytulił.

-Widać, że rośnie nasz cud.-szepnął mi do ucha.
-Oj tak za tydzień musimy iść do kontroli.
-Wtedy kupimy też rzeczy dla naszego maluszka.
-Ale po co się tak śpieszyć i tak nie będziemy wiedzieli płci.
-No to jest prawda. Poczekamy do narodzin. Jednak kupimy już łóżeczko. Oczywiście uniwersalne.

Ubrałam się i po 30 minutach byliśmy w IKEA. Zaczęliśmy szukać czegoś porządnego, jednak nic nie było. Po drodze spotkaliśmy trochę fanek Biebs'a z którymi zrobił sobie kilka zdjęć i rozdał autografy. Ja usiadłam na jakieś sofie i czekałam na Niego. Gdy podszedł do mnie miał bananowy uśmiech.

-Właśnie widzę idealny zestaw do naszego salonu.
-Gdzie?!
-Siedzisz na Nim.

Rzeczywiście był on ładny. Wszystko było pokryte eko-skórą w kolorze czerwonym. Bez zastanowienia zamówiliśmy ten zestaw i ruszyliśmy w dalszym poszukiwaniu. około 20 wróciliśmy do domu i od razu położyliśmy się spać.


*tydzień później*

Jejciu mieszkamy już w naszym cudownym domu. Dzisiaj idziemy na USG, a już za 2 tygodnie ślub. Chcę już zobaczyć wielkość naszego cudu. Mieliśmy umówioną wizytę na godzinę 13, oczywiście byliśmy przed czasem. Czekaliśmy jakieś 10 minut, gdy wezwano nas do gabinetu. Położyłam się i zaczęło się badanie.

-Mam dla Was cudowną wiadomość, będziecie mieć dwójkę dzieci.-powiedziała do nas z uśmiechem na twarzy doktorka.
-Ale jak to? Bliźniaki?-na twarzy Justina pojawił się wielki pytajnik
-Tak, tak. Dzieci rozwijają się bardzo dobrze.-z jej twarzy nie znikał uśmiech-to już koniec może pani się wytrzeć i ubrać.
-Dobrze. Kiedy następne badanie?
-Za miesiąc.
-Dziękujemy bardzo. Do widzenia!
-Do widzenia!

Na twarzy Justin'a było duże przerażenie. Ja nie dawałam tego po sobie poznać, jednak w środku ogromnie się bałam.....


 czytasz, komentuj :)
//TakaMi

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 16

Rano obudził nas dzwonek do drzwi. Justin wstał, ubrał tylko spodenki i poszedł otworzyć, bo Jego mamy nie było w domu. Oczywiście przyszli David i Natalie. Gdy spojrzała na zegarek zobaczyłam, że jest już 11.30. Znalazłam jakieś cichy, ubrałam się i zeszłam do nich.

-Cześć wszystkim!-na mojej twarzy oczywiście gościł bananowy uśmiech
-No heej.-odpowiedziała cała 3 chórem.
-Kotek jestem głodna, może zrobisz jakieś śniadanie.
-Masz jakieś specjalne życzenie?
-Nie. Zaskocz mnie czymś.

Posłałam Mu tylko szeroki uśmiech i zaprosiłam resztę do jadalni.Po jakiś 15 minutach Justin przyniósł tosty oraz dżem malinowy. Zjedliśmy, następnie posprzątaliśmy i poszliśmy się przebrać. Po 10 minutach już byliśmy w drodze do centrum.

*JUSTIN MYŚLI*

Jejciu jak ja już pragnę zobaczyć Lili w sukni ślubnej. Mam też nadzieję, że spodoba jej się niespodzianka ode mnie. Cieszę się, że ją mam. Jeszcze jakieś 8 miesięcy i będziemy mieć dziecko. Boję się trochę tego, że moje Beliebers źle zareagują. Ja i tak kocham Lili i nigdy jej nie opuszczę.

*LILI POV*

-Kotek! Nad czym tak rozmyślasz?
-Jaa?! Nad niczym.
-No dobrze. My z Natalie pójdziemy Gucci'ego.
-Dobrze. A gdzie się później spotkamy?
-Może koło Cafe Pub?
-No więc do zobaczenia.

Pocałował mnie w policzek i poszłyśmy w stronę sklepu. Gdy już do niego weszłyśmy momentalnie podeszła do nas sprzedawczyni.

-Witam! W czym mogę pomóc?
-Dzień dobry. Ja jestem narzeczoną Justin'a...-nie skończyłam, bo mi przerwano
-Ahh tak pan Bieber już nas informował. W takim razie zapraszam.

Sprzedawczyni zaprowadziła nas do ogromnej przymierzalni i kazała nam czekać. Natalie zaczęła chodzi do przymierzalni, w której był ogrom sukien. Pokazywała mi wiele modeli, jednak żadna mi się nie podobał. Siedziałyśmy już tam jakieś 15 minut i nikt nie przychodził. Nagle otwarły się ogromne drzwi i ujrzałyśmy prześliczną sukienkę*. Wtedy odebrało mi mowę.

-Przepraszam, że tak długo, ale musieliśmy wszystko przygotować.
-Nie nic się nie stało.
-Dobrze, więc bierzemy się za przymierzanie?
-O tak.
-Więc zapraszam.

Gdy już założyłam sukienkę nie dowierzałam, że dzieje się to naprawdę. Wyszłam do Natalie i ujrzałam ją w prześlicznej niebieskiej sukience**. Nie mogłyśmy się na siebie napatrzeć. Następnie poszłyśmy się przebrać. Gdy byłyśmy już gotowe udałyśmy się w stronę kasy.

-Ile mam zapłacić za sukienki?
-Zostały one już zapłacone przez pana Bieber'a przy ostatnim spotkaniu?
-To On je wybierał?!
-Tak.
-W takim razie dziękuję i do zobaczenia.

Wyszłyśmy ucieszone ze sklepu i udałyśmy się w stronę Cafe Pub. Chłopacy już oczywiście czekali. Złożyliśmy zamówienie i siedzieliśmy tam przez jakieś 2 godziny. Następnie pojechaliśmy odwieźć Natalie i David'a do domu. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w domu mamy Justin (w naszym nie było jeszcze mebli). Już na wejściu przywitała nas Pattie  z jedzeniem. Byliśmy już najedzenie więc odmówiliśmy i poszliśmy się razem wykąpać. Następnie udaliśmy się do sypialni.....

*

**



----------------------------------------------------------------------------------------------------
i jak się podoba? komentować :))
//Taka Mi

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 15

**LILI POV**
Obudziłam się rano. Dokładnie była godzina 8:56. Pospałabym dłużej ale nie,ponieważ z łóżka zerwały mnie poranne młdłości. Potem ogarnełam się toszczke i zeszłam pocichutku na dół włączyłam TV i wybrałam kanał 4funtv bo często leci tam Juju. Przyciszyłam i zaczełam myśleć.
**MYŚLI LILI**
Musze pojechać do swojego domu i zabrac swoje rzeczy bo u Jusa nie mam ich za dużo. Znając życie Justin nawet nie myślał nad swoim świadkiem. Pewnie miał trzy typy: Chaz,Christian,Rayan. Ja miałam tylko Natalie więc ją wybrałam. Na miejscu Juju wybrała bym Chaza ponieważ...nie wiem. Tak poprostu jakby to powiedzieć jest najbardziej normalny i przyzwoity. Jak już będe miała swoje rzeczy to kupie z moim ukochanym dom. Nasz wymarzony dom. Będzie duży. Przed domem będzie duże podwórko za domem będzie ogród i plac zabaw dla naszych dzieci.(planuje przynajmniej 2).Gdy wejdzie sie do środka po prawo bedą 3 schodki prowadzące do ogromnego salonu. A gdy pójdzie sie na lewo będzie jadalnia a za nią kuchnia. Bedą też schody prowadzące na góre. A tam:nasza sypialnia,odzielne pokoje dla dzieci,łazienka (2-3),sala kinowa. I przy ogrodzie będzie taras i altanka gdzie bedzieny spędzać romantyczne wieczory.Została jeszcze data ślubu,sukienka,zaproszenia,sala,goście,kościół i dekoracje. Mam nadzieje że Justin mnie z tym samej nie zostawi.Data? Jest lato. Może za 3-4 tygodnie.Sukienka,pojade z Natalie i kupie.Zaproszenia,sala,goście,dekoracje i kościół wybore na spokojnie Justinem...chyba xD.
Bałam się że niszcze Justinowi karierę. Może on nie chce tego dziecka,ono zniszczy mu cała karięre.Chyba jest tego świadomy że gdy urodzi sie dziecko koncerty bedą odbywać sie rzadziej. Wolała bym żeby przez te 4-5 lat życia naszego dziecka nie było wogóle sławnego Justina Biebera tylko żeby był kochający mąż i ojciec. Ale wiem że nie moge tego zrobić Beliebers. Może sie myle. Może on chce mieć dziecko. Nie wiem ale wiem jedno że na 100% kocha mnie.Moje rozmyśle nia przerwał mòj narzeczony
**JUSTIN POV**
Siedziała na kanapie,widać było że myśli
-Ile tak już myślisz??-zapytałem
-O matko!!!Nie skradaj sie tak.Nie moge sie denerwować.A która jest godzina??
-Przepraszam. Ok 11.
-Woah.Mysle tak ok.2 godzin.
-Omg. Nad czym tak myślałaś??
-Nad dzisiejszym dniem i przyszłością.
-Hmm...może dokładniej,co?
-Więc.Mam do ciebie kilka pytań.
-Ok detekywie.Jestem gotowy na wszystko-powiedziałem
-Wybrałeś już świadka??-zapytała
-Uhhh...zapo..tak.To bedzie Chaz bo..jest normalny
-Tak...zapomniałeś o świadku prawda??
-Tak.Przeraszam.Pytaj dalej-próbowałem zmienić temat
-Ok?Wiesz że mam pare ciuszków u ciebie.Ale to zamało,więc dziś jedziemy do mnie po moje wszystkie rzeczy.Później tak jak obiecałeś jedziemy kupić nasz dom.-powiedziałam.stanowczo
-Ok,mi pasuje
-Musimy razem pojechać po zaproszenia. Kogo wgl zaprosimy?
-Ok jeszcze dziś je kupimy.Zaprosimy...twoich rodziców i twoją rodzine.Natalie i Christiana,Davida i Emily,Isabelle i Chza.Moją mamę i tatę z jego partnerką oraz Jazzy i Jaxonem.
,moją rodzine,naszych zbajomych i to chyba wszystko.Bedzie nas ok.300-400.-powiedziałem
-Jutro wybierzemy datę ślubu i pojedziemy zamówić kościół i sale na wesele.
-Dobrze.Wszystko dla mojej narzeczonej-matko jak to pięknie brzmi
-I najważniejsze. Jak już wszytko załatwimy jedziesz z Chazem nowy garnitur a ja z Natalie jade kupić suknie i dodatki.
-Co?!Po co mi nowy garnitur mam ich chyba z 10
**LILI POV**
Rozmawiałam z nim na temat ślubu.I wyskoczył mi z tekstem:
-Co?!Po co mi nowy garnitur mam ich chyba z 10
-To dla mnie najważ nienszy dzień w życiu a ty chcesz iść w starym garniturze?!?!Nienawidze cie!!!-wykrzyczałam mu w twarz i pobiegłam.do łazienki zamykając sie w niej oczywiście zaczełam płakać. Przez ciąże mam wachania nastrojów.
-Kochanie przepraszam.Kupie ten garnitur To dla mnie też ważny dzień.Prosze wyjdź-prosił mnie tak chyba 10 minut.Postanowiłam wyjść.
-Nie Justin to ja przepraszam.Mam wachania nastrojów i nie moge sie denerwować.Powinnam z tobą poprostu pogadać a nie sie drzeć.Tak na prawde to cie nie nienawidze tylko cie kocham i przepraszam-rzuciłam mu się na szyje
-Nic nie szkodzi kochanie.Chce żeby ten dzień był wyjątkowy dla mnie jak i dla ciebie.Też cie kocham
Posziśmy robić śniadanie.I znowu był problem co zjeść.
-Seksiak co zjemy na śniadanie-zapytałam
-Może naleśniki z bitą śmietaną i karmelem?
-Taak.
-Ok.To do roboty
-Co?!Jestem w ciąży i nie powinnam sie przemęczać-powiedziałam "zła i zdziwona"
-Ok?To ty idź sie połóż,a ja zrobie.-zdziwił sie
-Co ty?!Żartowałam.Pomoge ci.
-Ohhh ty-podszedł do mnie łapiąc mnie w tali i całując mnie w szyje.Odchyliłam głowe kładąc ja na jego ramieni.Zrobiliśmy i zjedliśmy śniadanie.
-To jak dzwonisz do Chaza i prosisz go na świadka?
-Aa no tak.Już dzwonie-wyszedł i zadzwonił
**ROZMOWA TELEFONICZNA.J-JUJU C-CHAZ**
J:Hej stary.Jest sprawa
C:Emka brachu.Jaka?Już sie boje.Haha
J:Biore ślub z Lili i chciałem sie ciebie zapytać czy nie zechciałbyś być moim świadkiem?
C:O stary rozwijasz sie.Jasne.Będe zaszczycony.
J:Dzieki.A teraz lece na zakupy życia z moją narzeczoną.Dzięki i narka
C:Spoko.Dozo.
**PO ROZMOWIE W DOMU**
-Ok misiek teraz do ciebie po rzeczy,tak??
-Oo widze że pamiętasz.Tak.Tylko wiesz..
-No co??Mów.
-Nie możemy jechac twoim Ferrari bo moje rzeczy sie tam nie zmieszczą.
-Woah kochochanie Land Rover ci wystarcza?-zapytał śmiejąc sie
-Ha ha.Bardzo śmieszne.Tak wystarczy.I weź kase na:dom,paliwo,zaproszenia.Ja wezmę z donu moje oszczędności.
-Ok.A gdzie byś chciała dokładnie ten dom??
-Nwm.Tak żeby był blisko twojego i mojego domu i centrum.
-Da sie załatwić-pocałował mnie w policzek.
-Wychodzimy?-zapytałam
-Uh?Tak
Jechaliśmy do mnie ok.27 minut.
**U MNIE W DOMU**
Rodziców nie było więc zostawiłam im kartke:
Hejcia.Byłam w domu ale was nie zastałam.Zabrałam swoje rzecy bo wyprowadzam sie do nowego domu z Justinem.Zadzwońcie jak bedziecie już w domu.Wasza Lili.
Wziełam z Jusem jakieś kartony i walizki.
-ok to ja spakuje ubrania a ty moje graty,ok?-zapytalam
-Ok.
Po 1,5 godz byliśmy gotowi.Mój pokuj był pusty.Znieśliśmy wszystko na dół.Wyszło że mam 3pełne walizki ubrań i 6 kartonów innych rzeczy.
-Jeteś pewien że to zmieści sie do samochodu??
-Myśle że tak.Idziemy??
-Jasne.
Po 30 min upychnia wszystko było już w aucie.
-Wybrałem kilka fajnych domów do kupienia.-pokazał mi wydrukowane kartki(ok4)
-Omg.Jakie piękne domy
-Ciesze sie że ci sie podobają
Po 3 godz wraz z Justinem kupiliśmy dom.Ogromny kremowy dom.Taki jak sobie wymarzyłam <wczesniej opisywałam>.Kupiliśmy też biało kremowe zaproszenia.
-Myślałej już nad datą
-Tak.Ale nie wiem czy bedesz zadwolona
-Mów.Ja myślałam nad 18 września,a ty??
-Ja też.Czyli data wybrana??
-Wychodzi na to że tak.
Ok 18 pojechaliśmy do kościoła i "zajeliśmy" go na 18 września.To samo zrobiliśmy z salą.
-Kochanie jestem zmęczona pojedziemy(ziewnełam)do domu??
-Oczywiście.Jutro kupujemy ubrania czy nie??
-Może nie wiem.Musimy ustalić jeszcze menu.
-Dobrze.Tylko nie zaśnij bo dojerzdżamy.
-Ok.
**W DOMU**
-Oglądamy coś czy idziemy sie położyć??-zapytał
Niestety już spałam.Zaniósł mnie do łòżka i zasną obok mnie.
------------------------------------------------------------------
Jak się podoba?? Czytasz komentuj
//Iza.

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 14

**JUSTIN POV**

Obudziłem się i zacząłem myśleć. Cieszyłem się, że będę miał żonę i że będę tata. Ale balem się o moja karierę i o moje Beliebers. Czy one to zaakceptują czy będę dalej piosenkarzem. Z nudów napisałem piosenkę "You want me". Patrzyłem jak moja narzeczona słodko śpi. Wyglądała prześlicznie. Patrzyłem na nią ok 15 min. Gdy nagle BUM!! Lili się obudziła


-Co się stało kochanie? Cała się trzęsiesz.
-Miałam okropny sen. Że po urodzeniu zostawiłeś mnie i wróciłeś do Seleny. Nie chcę więcej takich snów.-przytuliła się do mnie
-Nie bój się . Zawsze będę przy Tobie i przy naszym dziecku.
-Kocham Cię
-ja ciebie tez. Śniadanie? -zapytałem
-Ok. Daj mi 15 minut to się ubiorę
-po co ? Wyglądasz dobrze
-Justin! Jestem goła. A w domu jest twoja mama
-I o to chodzi. Ups zapomniałem o mamie. Ok ubieraj się.-pocałowałem ja w policzek


**LILI POV**


Obudził mnie koszmar. Bałam się, że coś będzie z dzieckiem. Po tym koszmarze bolał mnie brzuch. Ale to nie był ból jak miesiączkowy czy inny. Nie powiedziałam Justinowi, bo by się o mnie nie martwił. Ubrałam krótkie spodenki i jego T-shirt z napisem "INSTRUKTOR SEXU. PIERWSZA LEKCJA ZA DARMO". Była na mnie za duża więc wisiała na mnie i nie było widać mi spodenek. Zeszłam na dół do Jusa.


-Pięknie wyglądasz-szepnął mi do ucha
-Wiem-powiedziałam żartobliwie
-co dziś upichcimy?
-Gofry były. Naleśniki tez. Może....hmmmm...może ugotujemy jedzenie z lat twojej mamy, czyli zupa mleczna i herbata/kawa-zasugerowałam
-Ok. Skąd Ty bierzesz te pomysły?
-nie wiem.

 Zaczęliśmy gotować i się wygłupiać. Nagle upadlam na ziemie. Strasznie bolał mnie brzuch. Justin od razu do mnie podbiegł i pomógł mi wstać.Kazał się mi szybko zebrać i pojechaliśmy do lekarza. Przyjęli nas natychmiastowo, zrobili mi jakieś badania, podali lekarstwa i kazali nam poczekać na wyniki. Siedziałam w objęciach mojego narzeczonego przez jakieś 20 minit. W końcu nas zawołano do gabinetu.

-I co się stało?-pytał zdenerwowany Biebs.
-Wychodzi na to, że pani się czymś zestresowała. Oczywiście jest to nie wskazane podczas ciąży.
-A z dzieckiem wszystko w porządku ?!
-Tak, tak. Na razie jest tam mały zarodek. Już za jakieś 2 miesiące będziemy mogli płeć dziecka.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć o niej dopiero przy narodzinach-powiedzieliśmy zgodnie z Juju
-Dobrze. To wszystko, zapraszam na następną wizytę. Do widzenia.
-Do widzenia!-znowu rzekliśmy wspólnie.

**JUSTIN POV**

Po tych słowach spadł mi kamień z serca. Straszliwie bałem się o Lili i nasz "cud". Szliśmy ze splecionymi dłońmi do samochodu. Ciągle spoglądałem na moją ukochaną, doprowadziłem ją do drzwi i je otwarłem. Na jej twarzy pojawił się w końcu uśmiech. Gdy dotarliśmy moja mama przywitała nas na wejściu.

-I co? Wszystko dobrze?
-Tak to tylko było spowodowane małym stresem.
-Dobrze, może coś zjecie, bo przygotowałam jajecznice.
-Zjemy, ale w pokoju, bo Lili powinna się położyć.
-Dobrze, przygotuję Wam na tacy.
-Zaraz wrócę Mamuś.

Zaprowadziłem Lili na górę i wróciłem następnie po jedzenie. Gdy przyszedłem do sypialnie moja narzeczona siedziała z laptopem na kolanach. Od razu mnie zawołała żebym zobaczył co znalazła w sieci. Ujrzałem zdjęcie nas wychodzących z kliniki i wielki napis *Czy Justin będzie tatą?*. Troszkę się przestraszyłem i widziałem, że Lili też. Przytuliłem ją i pocałowałem w głowę.

-Kochanie, musimy szybko wziąć ślub.
-Ale jak to?-na jej twarzy można było zauważyć zdziwienie
-Po prostu chcę ogłosić Cię szybko "Panią Bieber"-powiedziałem to z wielkim bananem na twarzy-najlepiej już załatwić datę.
-No dobrze, ale to już nie dzisiaj proszę.
-Dobrze.

Pocałowałem namiętnie moją ukochaną i zaczęliśmy jeść. Po skonsumowaniu wszystkiego odniosłem naczynia do kuchni i wróciłem do sypialni. Położyłem się koło Lili i zacząłem ją masować po brzuchu.

**LILI POV**

Po tej wiadomości troszkę się przestraszyłam, ale oczywiście Juju mnie przytulił i zniknęły wszelkie obawy. Cały dzień przeleżeliśmy w łóżku. Wieczorem zadzwoniła do mnie jeszcze Natalie, rozmawiałam z nią dość długo. Powiedziałam także o ślubie i o tym że chciałabym aby była moim świadkiem. Po skończonej rozmowie poszłam się wykąpać i wróciłam z powrotem do łóżka. Justin puścił jeszcze jakieś kreskówki, porozmawialiśmy przez chwilę i zasnęliśmy oczywiście wtuleni w siebie....



//Taka Mi i i Iza
I jak się podoba? Dodawajcie komentarze :D

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 13

Niestety nie znalazłam ani moich rzeczy ani rzeczy Justina lecz znalazłam trzy pęknięte gumki i w tym momencie uświadomiłam sobie,że przez tydzień nie brałam tabletek antykoncepcyjnych. Poszłam szybko do łazienki i ogarnełam się. Później się ubrałam w byle co i pojechałam po testy ciążowe.
** w aptece**
-Dzień dobry. Poprosze dwa testy ciążowe.- wziełam dwa żeby jeden dziś wykorzystać a jutro drugi. Trzeciego dnia powiem o wszystkim Justinowi
- Dwa różne testy??- spytała kobieta
-Tak. Najlepiej jakby były najlepszej jakości.
-Prosze. Razem beda kosztowały 22,69-Powiedziała a ja zaczełam sie śmiać z końcówki ceny. Zapłaciłam i wróciłam do domu. Justin jeszcze spał. Poszałam do toalety na dole i zrobiłam test zgodnie z instrukcją. Odczekałam 3-5 minut. Spojrzałam na test i wynik był dodatni....wiedziałam że te testy nie dają 100% pewności. Dlatego kupiłam dwa testy. Jeden na dziś a drugi na jutro. Gdy jutro wynik bedzie dodatni powiem Justinowi. Wyszłam z łazienki i schowałam testy. Zaczełam robić śniadanie gdy poczułam sielne ręce masujące moje plecy.
- Dzień dobry śpiącu królewiczu. Jak się spało po tej szalonej nocy?
- Zaje.... Spało mi sie wspaniale,a ta noc była stanowczo za krótka- pocałował mnie w policzek i usiadł do stołu
- Wolisz jajecznice czy jajecznice??- zapytałam głupkowato
-Nie chce jajecznicy wolę jajecznice.- odparł
Zrobiłam jajecznice i podałam mu.
- Samcznego - powiedziałam podając mu talerz
-A ty nie jesz?-spytał
-Nie.Jestem na diecie i jeszcze ta ciąża
- omg. Wygadałam sie. Pomyslałam
-Wtf!?Jaka ciąża!? Możesz mi to wytłumaczyć?!- mówił spokojnie
- Rano jak wstałam chciałam poszukać moich rzeczy ale ich nie znalazłam. Za to znalazłam trzy porwane prezerwatywy i wtedy uświadomiłam sobie też że przez tydzień nie jadłam tabletek antykoncepcyjnych.- widziałam starach i przerażenie w jego oczach- wiec pojechałam do apteki i kupiłam 2 testy . Jeden na dziś a drugi na jutro. I już zrobiłam jeden i wynik był dodatni. Ale te testy nie dają 100% pewności. Dlatego jeszczr jutro zrobie test i jak bedzie dodatni to jedziemy do lekarza. Jesteś na mnie zły?- zrobiłam oczy szczeniaczka
- Ja....ugh.....nie wiem co mam powiedzieć. Nie jestem na ciebie zły wręcz przeciwnie. Jestem szczęśliwy. Bede tatą.- ucieszyłam sie i rzuciałm sie mu na szyję.
-Kocham cię. Ciesze sie razem z tobą. Narazie nikomu nie mówmy,ok?? Za trzy dni jak wszystko bedzie wiadome najpierw powiemy twojej mamie,dobrze?? Później zajmiemy sie twoim tatą i moją rodziną. Pasuje ci?- zapytałam
- Ok. Ale musisz coś zjeść. Chociaż chleb z masłem,to dobre dla dziecka. A teraz jedz. -wcisnął mi chleb do ust i zaczoł sie śmiać a ja razem z nim.
Calutki dzień przesiedzieliśmy u niego w pokoju. Gadaliśmy o dziecku. Wymyśliliśmy że jak bedzie dziewczynka nazwiemy ją Pamela a jak bedzie chłopiec to nazwiemy go James.
-Kupię dom.Dla nas.Dla naszej trójki.
-Co?!Jus nie możesz wydawać na mnie aż tyle.kasy.Możemy zamieszkać tu z twoją mamą,prawda??
-No niby tak. Ale jak kupię dom, to
sama bedziesz mogła go urządzić. Razem bedziemy malować pokuj dla naszego dziecka.Ty wybierz miejce na ziemi gdzie . A ja kupię ci tam dom.- powiedział Justin
-Dziekuje za wszystko. Chce dom...hmmm. Tu ! Bo mam tu znajomych,rodzinę i ciebie . Tu się wszystko zaczeło. Pasuje??- powiedziałam siedząc na nim okrakiem..oczywiście czułam Jerrego.
-Justin!!! Opanuj hormony. Rozmaeiamy o poważnych sprawach,tak??
-Przepraszam. W tym tygodniu wybierzesz dom a ja ci go kupie. Przeraszam za Jerrego ale kusisz kocie.-pocałował mnie namiętnie a ja odwzajemniłam pocałunek.
-Na czułości bedzie jeszcze czas. A teraz zejdź na dół i przynieś mi lody czekoladowe i kanape z szynką i ketchupem. - powiedziałam zadowolona.
-Ok?!. Już lece po jedzonko dla mojej królewny
** JUSTIN POV**
Rozumiem że kobiety w ciąży jedzą dziwnie. Ale żeby jeść lody z ketchupem. No nic dla niej wsystko.
-Hej mamo mamy lody czekoladowe??- zapytałem
-Tak. Są w zamrażarce. -wskazała ją
- Mam prośbe. Zrobisz dla Lili kanapkę z szynką i ketchupem?? A ja pójdę te lody dla niej.
-Ok??? Ona bedzie jadła te dwie rzeczy na raz??-mama spytała zdziwiona robiąc kanapkę
- Tak. Nie wiem czemu...więc nie pytaj.-powiedziałem biorąc dwie łyżki do lodwów.
- Prosze.-mama podała mi kanapki- Zrobiłam dwie....dla ciebie też-powiedziała czochrając moje włosy
-Mamo!! Uważaj na włosy!!!-powiedziałem żartobliwie
-No przepraszam,przepraszam. Leć do Lili bo umrze z głodu.
**w pokoju**
Przyniosłem jedzenie na tacy.Lody w 1litrowym pojemniku i dwie
kanapki na tacy.Podałem jej tace i usiadłem na łóżku obok niej. Nim sie obejrzałem nie było żadnej kanapki.
-Ej!Jedna kanapka była dla mnie- powiedziałem z małym fochem.
- Kotek przepraszam byłam głodna,wyabczsz mi-zrobiła oczy szczeniaczka.Nie umiałem nie wybaczyć
-Niech ci bedzie. Wybaczma ci.-pocałowałem ja w czoło.Widziałem że sie zarumieniła.Zaczeła jeść lody. Sięgnołem po jedna łyżke.
-I co lodami też mam sie z tobą dzielić-powiedziała żartobliwie
-Nie ja potrzymam sobie łyżke i popatrze jak jesz,ok-powiedziałem sarkazmem
-Masz.-podała mi pudełko.-Oglądamy coś??-zapytała
-Zależy co chcesz. Horror,komedię,romans, komedie romantyczną,kreskówke?? Do wyboru do koloru.
-Hmmmm...chcę...horroru nie...romans??Nie...chcę komedie,włącz komedie,plooose.-położyła na nim moją gołą noge. Wiedziała że kusi.Robiła to celowo.
-Huh?Komedia ok. Może być "Kevin sam w Nowym Yorku"???-zapytałem
-Tak,tak...kocham to tak jak ciebie,wiesz??
-Wiem kochanie wiem. Ja ciebie też
Zaczeliśmy oglądać. Lili zasneła wtulona w mój tors. Było mi starsznie niewygodnie ale czego sie nie robi dla miłości.Wyłaczyłem telewizor i zasnołem w tej niewygodnej pozycji. Ważne żeby IM było wygonie.
**rano**
Rano obudziło mnie płakanie. Zdziwiłem sie i zoabczyłem że Lili siedzi na ziemi w łazience z testem ciążowym w ręku i szlocha. Podbiegłem do niej.
-Kochanie co sie stało?? Nie jesteś w ciąży?
-Właśnie jestem. I teraz mnie na pewno zostawisz bo jestem już do niczego-rozpłakała sie jeszcze bardziej.
-Co?!Nawet tak
nie mów.Kocham was.Ciebie i nasze maleństwo.I nigdy was nie zostawię.Będziemy na zawsze razem.Bedziesz najlepszą matką i żoną,a ja bede najlepszyn ojcem i mężem. Nie płacz,tylko sie ciesz.- powiedziałem ocierając jej łzy kciukiem.
**LILI POV**
-Przepraszam.Już nie będe płakać.Emocje mnie poniosły.-powiedziałam smutno
-Nie przepraszaj.Tylko uwierz w to co powiedziałem.-podniósł mnie z ziemi i wziął mnie na ręce jak panne młodą i położył do łóżka.
-Dziękuje że byłeś,jesteś i bedziesz przy nas-powiedziałam rzycając mu sie na szyję.
-Teraz leż,a ja przyniose naszej małej rodzince jakieś lekkie śniadanie,ok?-pocałował mnie w brzuch a ja przytaknełam.
**myśli Lili**
A co jeśli moi rodzice nie zaakceptują że jestem w ciaży?Jeśli każdy bedzie przeciwko nam??Jeśli znudze się Justinowi,bo powie że teraz jestem kurą domową i że jestem gruba i do niczego sie nienadaje?Choć wiem że to nigdy sie nie przydarzy boje sie.<zaczeła płakać>.
**koniec myśli**
-Już jes..Shawty czemu płaczesz?-spytał smutny,położył tace na stole i podbiegł do mnie.
-Co jest mała-spytał.Jego oczy były tak seksowne że zaczełam go namiętnie całować.
-Już nic.Dziekuje i przepraszam za wszystko.
-Ok?Głodna?-zapytał troche oszołomiony
-I to jak.Co przygotowałeś?-czułam piękny zapach
-Wiec..nie wiem czy beda ci smakować.Gofry z:czekoladą,syropem klonowym,tofii,zwykłe,bitą śmietaną i do tego gorące kakao.Pauje?-powiedział.Ja zrobiłam wielkie oczy.
-Czytasz w moich myślach?Idealnie.Poprosze tego z bitą śmietana.-podał mi
gorfa i jadł ze mną.
-Smakuje??-powiedział wystraszony
-Sa wyśmienite. Dziekuje że dbasz tak o mnie o nas.
-Ciesze sie.Chcesz kaka??-zaproponował.
-Jasne.-wziełam łyka-Co dziś robimy?-zapytałam
-Nie pamiętasz??-zapytał szcześliwy
-Nie.-uśmiechnełam sie szczerze
-Idziemy dziś do lekarza,a później na zakupy
-Ok lekarz. A po co zakupy?? Chyab mamy wszystko,co nie??-zdziwona zapytałam
-Oj chyba masz skleroze. Wybieramy dom,głuptasie-powiedzał śmiejąc sie
-Ale taki pusty dom bez mebli i wgl??
-Jaki sobie wymarzysz
-Dziekuje za dom,gofry i że jesteś.Ide sie przyszykować. Idziesz ze mna??
-Jasne.
Wzieliśmy razem prysznic,ubraliśmy sie i wyszliśmy z domu. Szliśmy do samochodu.
**w samochodzie**
-Justin?
-Tak skarbie?
-A jeśli nie bede w ciąży bedziesz mnie jeszcze kochać??-zapyałam smutna
-Oczywiście. Zamierzam spędzić z tobą reszte mojego życia.Jak mogłaś tak pomyśleć??
-Nie wiem. Przepraszam-pocałowałam go w policzek.
-Nic sie nie stało.Nie bój sie będzie dobrze.
Powoli dojerzdżaliśmy do kliniki. Bałam sie. Ale wiedziałan że Justin jest cały czas przy mnie i nigdy mnie nie zostawi.
-Lili,pamiętaj kocham cię.
-Co?Przeraszam zamyśliałam sie. Co mówiłeś?
-Że cie nie kocham
-Coo????
-hahahahah. Żartowałem. Oczywiście że cie kocham.
-To był głupi żart,wiesz??-udawałam że mam focha.
Dojechaliśmi pod klinike.Justin mnie zarejestrował i mysiałam czekać aż mnir wywołają. 5 minut później byłam już z Justinemw gabinecie
-Wiec w czym moge pomóc ?-miłos zapytała pani doktor.
-Chciała bym
dowiedzieć czy jestem w ciąży.-powiedziałam pewna siebie.
-Dobrze.Prosze położyć sie na stole i zrobimy USG.
Wykonałam polecenie. Kobieta wysmarowała mnie zimną mazią.
-Prosze sie wytrzeć i usiaść przy biurku.
Wytarłam sie i usiadłam
-Więc jest pani w ciąży.
-To wspaniale prawda kochanie??-powiedział Justin z bananem na twarzy.Ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Cieszę...oczywiście że sie cieszę. Tylko myślałam że nie jestem w ciąży,ponieważ testy nie dają 100% pewności.-powiedziałam
-Widać znalazła sie pani w tych szczęśliwaszych 90%.Gratuluję państwu. A teraz przepraszam mam innych pacjętów.Gratuluje i dowidzenia. Prosze przychodzić na co miesięczne badania kontrolne,dorze??-spytała lekarka
-Dobrze,dziekujemy-powiedzieliśmy razem.
Wyszliśmy z kliniki i pojechaliśmy prosto do domu.
-Zawiozę cie do domu i porobisz coś z moją mamą ok??Narazie nic jej nie mów. Wieczorem przy kolacji jej powiemy ,dobra??
-Ok.Nie zostaniesz z nami w domu??
-Niestety nie. Musze coś załatwić na mieście.
-Coo????
-Niespodzianka
-Jak chcesz
Dojechaliśmy do domu. Juju zostawił mnie przed domem i odjechał z piskiem opon.
**w domu**
-Hej.Gdzie byliście??-spytała Pattie
-My??...Uhhh....Byliśmy u Chaza i Isabeli. Byliśmy w centrum chandlowym.-powiedziałam
-Ok??Zostaniesz dziś na kolacji??-zapytała
-Jasne.Czemu nie.
Rozmawiałyśmy kilka godzin.Robiłyśmy też kolacje. W pewnyn momencie do kuchni wszedł Juju z dwoma bukietami róż.
-Prosze mamo to dla Ciebie.-dał jej jeden bukiet
-Dziekuję synu. A z jakiej to
okazji??-zapytała.
-Zaraz sie dowiesz
Justin wyjoł czerwone pudełeczko w kształcie sereca i uklęknął na jedno kolano.
-Lili zostaniesz moją żoną-zapytał
-Tak Justin. Tak bede twoją żoną.
Wstał założył mi pierścionek i dał róże.
-Mamo to nie wszstko-Powiedział
-Jesten w ciąży z Justinem. Bedziesz babcią
-Aaaaaaaa.Gratuluje dzieciaki. Kocham was i ciesze sie ze bede babcią.
Usiedliśmy do stołu zjedliśmy kolacje. Po kolacji pojechaliśmy do taty Justina i moich rodziców. Wszyscy byli szczęśliwi i cieszyli sie naszym szczęściem. Reszte nocy spędziłam z Justinem. To była noc pełna wrażeń.



------------------------------------------------------------------------------------------------------
WIEM WIEM, DŁUGI. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. PISAŁAM TEN ROZDZIAŁ 2-3 DNI. DLATEGO TAKI DŁUGI. JAK MYŚLICIE DZIECKO TO CHŁOPAK CZY DZIEWCZYNA? MOŻE BLIŹNIAKI? EGO DOWIECIE SIE W NAJBLIŻSZYCH ROZDZIAŁACH
//IZA KTÓRA WAS KOCHA

wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 12

Cała nasza 4 wraz z Pattie zjadła obiad. Było już koło 18, Isa i Chaz podziękowali i wyszli, a ja z Juju pożegnaliśmy się z Jego mamą. Poszliśmy do pokoju i Justin od razu wskoczył do łóżka, a następnie pociągnął mnie za sobą. Zaczął całować i przytulać mnie dość mocno. W pewnym momencie włożył swoją rękę pod moją koszulkę i już chciał ją ściągnąć. Dość szybko to przerwałam co bardzo Go zdziwiło.

-co jest Słoneczko?-usiadł momentalnie, a z Jego twarzy można było wyczytać pytajnik.
-nie jestem jeszcze gotowa, a poza tym Twoja mam jeszcze nie wyszła.
-Ale ja Ciebie pragnę w tej chwili
-No tak, tak....-mówiłam z wielkim spokojem-ciekawe ilu dziewczyną już tak mówiłeś
-Szczerze?!
-Tak!
-Więc żadnej..! To będzie mój pierwszy raz..
-Alee.., alee jak to?!-byłam tak bardzo zdziwiona, że już więcej nie mogłam z siebie nic wydusić.
-No widzisz, nie znalazłem jeszcze tak wyjątkowej dziewczyny z którą mógłbym to zrobić-spuścił głowę-dopiero Ty nią jesteś..!

Siedzieliśmy tak w ciszy przez dłuższą chwilę. W końcu zbliżyłam się o Niego, chwyciłam za podbródek i uniosłam Jego twarz w górę. Spojrzałam mu głęboko w oczy, On także spojrzał w moje. W tej chwili nasze usta spotkały się w gorącym pocałunku. Nigdy się jeszcze tak nie całowaliśmy.

-Kocham Cię! Rozumiesz!-po wypłynięciu tych słów z moich ust mocno Go przytuliłam.
-Rozumiem i ja Ciebie też!
-Ja też jeszcze tego nie robiłam i to nic strasznego.
-Alee..-usiadłam mu na kolanach
-Nie ma żadnego ale, będziemy razem zawsze.

Nasze usta znowu połączył cudowny pocałunek. Przez pewną chwile siedzieliśmy wtuleni w siebie. Następnie wstałam, poszłam po swoje rzeczy o postanowiłam się wykąpać. Justin ciągle na mnie spoglądał gdy wyszłam włączył telewizję i zaczął skakać po kanałach. Wykąpałam się, ubrałam swoją nową seksowną bieliznę, a następnie przeszłam do sypialni. Gdy Juju mnie zobaczył na Jego twarzy można było zauważyć wielkie zadowolenie.

-Już?! Szybka jesteś.
-Szybka i gotowa. A Ty?
-Ooo tak.. Moja mam już wyszła więc mamy wolną chatę do jutra.
-Supeeer. Skoczę jeszcze po szampana.

Już miałam wychodzić, gdy nagle Juju złapał mnie od tyłu i mocno przytulił. Po chwili odwrócił mnie do siebie przodem. Zaczął całować, następnie wziął na ręce i zaniósł na łóżko. Składał na moim ciele delikatne pocałunki. W końcu zaczął całować mnie po szyi i zdjął stanik, a następnie stringi. Później sięgnął po potrzebną rzecz do szafki i już każdy domyśla się co się następnie stało.

Rano obudziłam się nago wtulona w tors Juju i nie wierzyłam w to co się w nocy stało. Justin tak słodko spał, że nie miałam sumienia Go budzić. Lekko wstałam z łóżka i zaczęłam szukać swoich rzeczy pośród wielkiego bałaganu...



piątek, 31 maja 2013

Rozdział 11

..na której było moje ulubione śniadanie. Czyli: małe kanadyjskie naleśniczki polane syropem klonowym i bitą śmietaną. Obok jeszcze stał kubek z goracą czekoladą posypaną małymi piankami. Bardzo się ucieszyłam.
-Omg. Skąd pani wiedziała że to moje ulubione śniadanie??
-Wiesz... Justin się wygadał.-puściła mi oczko. A ja rzuciłam się chłopakowi na szyję.
-Dziekuję ci kochanie że jesteś ze mna i za to wspaniałe śniadanie- pocałowalam go namiętnie i przytuliłam go wiec byliśmy bardzo blisko. Znowu go namiętnie pocałowałam i przy moim intymnym miejscu poczułam...tak Jerrego. -Przepraszam za niego ale kusisz..nie możemy sie powstrzymać-Justin szepną mi do ucha.
- Kotek...opanuj hormony i poczekaj do wieczora.-powiedziałam mu z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Oo kochanie nie znałem cię od tej strony. Dobrze poczekam do wieczora.
- Po śniadaniu jade na zakupy z Natalie.-powiedziałam na głos. Widziałam że Juju nie był zadowolony.
- Jak to?? Myślałem że spędzimy ten dzień razem.!- podszedł do mnie i przytulił mnie
- Kotek.. Jeżeli chcesz żebym dziś wieczorem wyglądała jak jakiś bezdomny to zostanę z tobą.- powiedziałam z uśmiszkiem
- Wiesz.. Lepien idź na te zakupy. Z resza dziś umówiłem się dziś z Chaz* , idzie na pierwaszą randke z nową laską. Chiał żebym pomógł mu z ubiorem.- odsunełam się od Juju patrząc na niego oczami "co?! On ma dziewczye?!"-
-Co?! Od kiedy on ma dziewczyne. Zawsze zmianł je jak rękawiczki!
- Ma na imie Isabella. Christian mówił że na maksa sie zakochał.
-A wiesz jak ona wygląda?? - Zapytałam z ciekawościi
-Tak..ale ci nie powiem.
-C-co dlaczego??!?-wykrzyczałam ze zdziwieniem
- Tylko żartowałem. Już ci mówie.Ma na imie Isabella Cortez ** jest w naszym wieku.Ma długie rude włosy i duże brązowe oczy.Zazwyczaj ubiera sie na czarno ale nie jest gothem.Jutro będzisz mogła ją poznać bo obydwoje idziemy na podwójną randke.Cieszysz sie??
-Ona na pewno jest ładniensza odemnie. Dzieki za informacje przy okazji kupie sobie coś na jutrzejszy wieczór.- pocałowalam go w polik.
- Ok ja lece juz dostałem już sms, od Chaz'a że już jest.
- Moglibyście mnie podwieść do Natalie??- grzecznie spytałam
-Jasne. Gotowa?? -zapytał
- Nie!! No co ty. Daj mi 15 min.
-Ok bede czekać w samochodzie.
-ok. - poszłam do pokoju Justina i ubrałam się.
**w aucie**
-Hejka. Sorrka że tak długo. Jestem Lili a ty pewnie jesteś Chaz. Miło mi cie poznać. Wieie gdzie mieszka Natalie.?Moja kuzynka
-Hej. Jestem Chaz. Mi też miło. Nie nie wiem gdzie jechać.
-Jedź do domu...- Justin mi przerwał i podał adres Natalie.
-Nieeeeeeee.!!!!!! Ona już tam nie mieszka- wrzasnełam.
-Spokojnie kochanie. To gdzie mieszka teraz??
- U swojego chłopaka-powiedziałam
-Czyli u kogo??- spytali razem.
-Czyli u Christiana..... Christiana Badlesa ***
- No nareszcie znalazł sobie dziewczyne.- powiedział Chaz.
-Jedziemy ?? Mam dziś zrobic najważniensze zakupy na świecie.- powiedzialam
-Dlaczego akurat dzisiejsze??- spytał Chaz
-Nie twój ineres !-Warknął Justin
-Justin spokojnie. To twój przyjaciel.
Tutaj mnie wysadź. Przejdę się a wy porozmawiacie!!- powiedzialam i wyszłam
-co ?! Jak to!?- zapytali zdziwieni i odjechali
~JUSTIN POV~
- Sorry stary że tak zareagowałem.
-Spoko. A co dziś jest takiego ważnego??-powiedział grzecznie Chaz
- Lili obiecała mi dziś niesamowity wieczór i pojechała kupić sobie jakąś super bielizne.
-Uuuu. Czyli mam to rozmumieć że dziś ją przelecisz?!- powiedział radosny Chaz
- Można tak powiedzieć
- A ty wgl jak poznałeś Isabelle??
- W restauracji
-Spoko. Jedziemy do cb??
-Tak. Pomożesz mi sie wyszykować??
-Jasne
~LILI POV~
Podeszłam pod dom Christiana. Ten dom był ogromny. Zadzwoniłam domofonem:
Ch:Halo?
J: Hejcia. To ja Lili
Ch: Hej. Wchodź
Szłam 5 minut od bramy do domu. Baaardzo długo. Natalie otworzyła mi drzwi. Pogadałyśmy troche, pośmiałyśmy i wgl
- Nat pójdziesz ze mna na zakupy chciałabym kupić sukienke na jutrzejszą randke i...- nie pozwoliła mi dokończyć
-Jasne że z tobą pójde . Chisrian nas zawiezie
-Chirs zawieziesz nas do centrum handlowego- Nat podbiegła do niego i rzuciła mu sie na szyję
-Jasne. I tak miałem jechać do centrum bo chce ci coś powiedziec. Kiedy wychodzimy??- powiedział
-Teraz.!!!!-wykrzyczałyśmy razem
**3 sekpóźniej w domu**
-Hahahahaha- zaczełyśmy śmiać. A Christian dziwnie na nas patrzył. Poszliśmy do jego samochodu ,który był tak wielki jak jego dom
**w samochodzie**
-Wow. Masz piękny dom i samochód. Mieszkacie tu tylko we dwoje??-zapytałam
-Nie ....mieszkają z nami jeszcze moje dwie cziłały. - powiedział
-Awww macie moje ulubione psy.
Dotarliśmy na mejsce. Napisałam do Nat sms żeby Chris nie usłyszał
Do :Nat od: Lili:
- Nie pozwoliłaś dokończyć mi w salonie co musimy dziś kupić. Więc musimy kupić jakąś koronkową bielizne żeby Justinowi się podobało. Ok?
Do: Lili Od: Nat:
-ok. Rozmumiem.
** w centrum**
- Znam tu kilka sklepów z bielizną jaką potrzebujesz. Gotowa na zakupy życia??
-Nie?! Tak. Chodźmy już.
Weszłyśmy do sklepu. Czułam że wszystkie oczy kobiet w sklepie były skierowane w moją i Natalie strone. Ona się tym nie przejmowała czego nie rozumiałam.
- To jak sobie wyobraziłaś ten strój?-zapytała mnie Nat. Niestety nie słuchałam jej bo w sklepke zauważyłam Isabelle.
- Widzisz tą rudą dziewczyne??- szepnełam Nat do ucha
- Tak. Ale skupmy się na zakupach.
-Czekan podejdźmy do niej to nowa laska Chaza
Podeszłyśmy do niej
J: Hej. Ty jesteś Isabella Cortez??
I: Hej. My się znamy??
J: Nie . Ale mój i jej chłopak przyjaźnią sie z twoim.
I:To fajnie
J: Jestem Lili a mój chłopak to Justin Bieber,a to jest Natalie jej chłopak to Christian Badles.
I: A ja jetem Isabella a mój przyszły chłopak to Chaz Somers. Ale to już wiecie. Heh
N: Co tu robisz??
I: Szukam czegoś na dzisiejszy wieczór z Chazem
J: A to nie wasza 1 randka??
N: Szejesz Isa
I: Hehe. No tak. Ale wole być gotowa na wszsko.A wy co robicie??
N: Pomagam Lili ....dziś bedzie miała swój pierwszy raz z Justinem-zaczerwnieniłam sie
J: Cicho. Nie musisz wszystkim o tym mówić ,ok?!?!?
N: sorrka
I: Lili może pomożesz mi a ja
A ja tobie ,co??
J: ok.
N: ja ide zostawiam was. Musze coś kupić Christianowi na urodziny. Papapap
**10 min później **
J: To co chcesz sobie dokładnie kupić?
I: myśle o czerni
J: tsaaa. To może czarny koronkowy stanik i czarne koronkowe majtki i do tego kabaretki pończochy?? Co myślisz??
I: Idealnie- znalazłyśmy to co chciałyśmy dla Isy . Teraz czas na mnie
I: W ty co chcesz??
J: szczerze mówiac nie znam sie na tym
I: To usiadź a ja ci coś przyniose,ok?
J: Ook.
Isabella przyniosła mi koronkową bieliznę i czerwony gorset z czerwonymi pończochami. Rzuciłam sie jej naszyje dziekujac.
N: juz kupione?
J.I: Tak. Teraz musimy kupić sukienki na jutrzejszą podwujną randke.
Dziś z Isą kupiłam blielizne a po jej kolor sukienki i szpilki. Natalie kupiła Christianowi spinki do mankietu z wygfawerowanym napisem : N+CH= . Christian Odwiózł mnie z Isa do domu Justina. Napisałam Juju żeby wrócił do domu z Chazem. Zjemy razem obiad. Tak sie stało. Isabella wpadła na pomysł zebyśmy z Pattie ugotowły razem obiad. Ugotowałyśmy rosół i upieklyśmy kaczke. Nakryłyśmy do stołu i ktoś zapukał do drzwi. To byli chłopcy. Usiedliśmy do stołu i zaczeliśmy jeść.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejjcia!!!!!!!!Czytasz? Komentuj, to dla mnie dużo znaczy. Kocham was mamy 2 nowe postacie:
* Chaz Somers:
** Isabella Cortez
*** Christian Badles
*


//Iza która was kocha

środa, 29 maja 2013

Rozdział 10 (jubileusz)


To była ona Selena. Justin siedział tyłem więc jej nie widział. Od razu zauważył moją minę. Nie byłam szczęśliwa gdy ją zobaczyłam. Natalie i David byli podnieceni, bo była to SELENA GOMEZ. Justin odwrócił się i zobaczył ją. Widziałam jego wyraz twarzy. Był podobny do mojego. Z resztą cały zespól był zły, że ona się pojawiła. Justin spojrzał na mnie oczami mówiącymi "ja to załatwię, przepraszam za nią . Przytaknęłam. Juju wstał od stołu i podszedł do Seleny. Kącikiem oka patrzyłam na nich, czy nic nie kombinuje... Martwiłam się o niego, bo jej każdy chłopak mógł ulegnąć.**rozmowa S i J**
S: Hej seksiak!! - dała mu buziaka w policzek . Zacisnęłam pieść.
J: Odsuń się. I nie mów tak do mnie. Co ty tu robisz ?!?!?-warknął.. był wściekły
S: Słyszałam , że będziesz tu na kolacji i pomyślałam ze ucieszysz się.
J: Co?!? Hahaha!! Czemu miałbym się cieszyć akurat z Twojego podkreślam Twojego przyjścia tutaj.?? NIE KOCHAM CIE ROZUMIESZ. KOCHAM.........- Justin wygarnął jej i wrócił do stołu Selena stała tam wryta po czym podeszła do stołu.
S: Hejka wszystkim!!W: hej.-wyczujcie ze mówili to bez entuzjazmuSelenka dosiadła się do nas . Oczywiście usiadła kolo Justina. Widziałam, że każdy był na nią zły. Chyba ja byłam zazdrosna?!
Ja: przepraszam was na chwilkę-wstałam i udałam się do toalety. Zauważyłam, że Selena poszła za mną.
S: nie wygrasz ze mną. Nigdy !! On jest mój. Rozumiesz?- warknęła jadem
Ja: On ma imię. I ja z nikim nie walczę o MOJEGO chłopaka. Przegrałaś. Nie moja wina, że nie zaspokajałaś jego potrzeb.- powiedziałam jej prosto w twarz. Selena się zaczerwieniła i opuściła budynek bez pożegnania
Justin:Jak to zrobiłaś??- pocałował mnie w policzek
Ja: Justin...Po prostu szczerze sobie z nią porozmawiałam.- powiedziałam z zadowoleniem
J: Kochamm cię myszko- namiętnie mnie pocałował Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Gdy skończyliśmy kolacje ja, Justin & Pattie pojechaliśmy do jej domu. Natalie pojechała z Chtisianem do niego, a David z jakaś tancerka do niego.
**  w domu **
Pattie: Jestem zmęczona położę się spać Nie rozrabiajcie tylko. I nie bądźcie głośno.-powiedziała i poszła do siebie
Ja i Justin: Dobrze. Dobranoc.- powiedzieliśmy razem.Następnie obejrzałam jakiś film z Juju. Zasnęłam wtulona w jego gorący tors. Kiedy Justin chciał zanieść mnie do swojego pokoju powiedziałam ze muszę iść do domu. Na co on zaprzeczył.
Justin:Dziś śpisz u mniee kotku.- szepnął mi do ucha.-
Ja: Dobrze- wymamrotałam zaspana.Położyliśmy się spać. Oczywiście wtuliłam się w tors chłopaka. Spało mi się idealnie.
**rano**
Obudziłam się wtulona w.... kołdrę. Justina nie było. Słyszałam tylko jak rozmawia ze swoja mamą na dole i tłucze się talerzami. Ogarnęłam się troszeczkę i w szlafroku zeszłam na dół.
Pattie: Dzień dobry słoneczko
Ja: Dzień dobry. Dziękuję dobrze Justin podszedł przytulił mnie i pocałował namiętnie. Niestety ten magiczny pocałunek trwał kilka sekund, ponieważ Pattie przerwała nam i i powiedziała żebyśmy szli do stołu Przy stole czekaliśmy na nią ok. 10 minut. Pattie weszła do jadalni z tacą w ręku na której było....
                           .---------------------------------------------------------------
                       Hej ! To mój drugi rozdział. Podoba wam się ?? Przepraszam że taki krótki.
//Iza

 

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 9

Znalazłam się w garderobie Justina. Oczywiście Jego nie było, bo był na scenie. Do garderoby weszła kobiet. Była to makijażystka, która zrobiła mi makijaż.  Powiedziała że mogę być tak ubrana. A ja w ciągu dalszym nie wiedziałam o co chodzi, więc spytałam się jej.
Ja: Przepraszam. A co ja tu robię ?
M: Justin Ci nic nie mówił? Jak widać ma być to niespodzianka dla Ciebie.
Kobieta była baardzo szczęśliwa
Ja:Ohhh. Ok dziękuje?
Lekko się tylko uśmiechnęłam. Bałam się o moje kuzynostwo . Próbowałam się do nich dodzwonić, ale chyba nie słyszeli telefonu... Zachciało mi się pic. Gdy nagle usłyszałam jak Justin śpiewa OLLG (one.less.lonly.girl) . Dalej nie wiedziałam co On wymyślił  Do garderoby przyszła ta sama kobieta, która przyprowadziwszy mnie tu.
K:Chodź idziemy
Ja:Gdziee?
K:Zaraz zobaczysz.
Wychodząc z garderoby szlam na scenę  słyszałam tez jak Juju mówi: "SERDECZNIE ZAPRASZAM NA SCENĘ DZISIEJSZĄ OLLG, CZYLI MOJĄ UKOCHANĄ DZIEWCZYNĘ ! ". Wtedy  mnie olśniło i do tego cieszyłam się, bo Biebs nazwał mnie swoją dziewczyna. Justin wyszedł po mnie i śpiewał dalej. Nagle włożył mi fioletowa koronę z kwiatuszkami i podarował fioletową różę. Usiadł obok mnie na podłokietniku , złapał mnie za rękę i pocałował namiętnie. Później podeszliśmy bliżej końca sceny, pocałowaliśmy się i przytuliliśmy  Widziałam płaczące Beliebers. Widziałam tez moje kuzynostwo, które płakało ze szczęścia. Natalie była trochę zazdrosna, ale wiedziałam, że mi to wybaczy, bo jesteśmy rodzina.

**po koncercie**
Za kulisy przyszła Natalie i David. Ja stałam tam z Justinem całując się namiętnie z języczkiem, a kuzynostwo się krzywiło.
Natalie:Nie przeszkadzamy?
Ja:Umm. N-nie.
Justin:Cześć ! Ty jesteś Natalie?
N:T-taaak. Kocham Cię Justin. OMG! 
David:Uspokuj się ( David szepnął jej do ucha.)
Natalie zemdlała. Justin podszedł do niej i powiedziała
Justin:Hej, wszystko dobrze shawty?
Ja:HEJ!! Myślałam, że to ja jestem Twoją Shawty?!
Natalie się ocknęła i podeszla do Davida ,który dał jej wody.
Justi:Kotek.! Nie denerwuj się. Jesteś jedyna i niepowtarzalna. Nie będę nazywać Cię shawty, bo to za mało powiedziane żeby Cię opisać i wgl. (zbliżył się do mnie dał buziaka w policzek)
Ja:Kocham Cie (wyszeptałam mu do ucha)
Jusin:Ja Ciebie też.
Później cała nasza 4 i zespół Justina ft. Pattie , Christian poszliśmy do restauracji. Zauważyłam, że David filtruje z jakąś tancerką, a Natalie z Christianem. Przyznam ze Christian był niezłą dupa, ale Justin był lepszy. Wszystko było dobrze dopóki nie zauważyłam... Jej...

//Iza


wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 8

Gdy tak staliśmy zastanawiałam się czy On mnie nie porzuci po tym co się wydarzyło. Przytuliłam się do Niego jeszcze mocniej, a z oczu spłynęły mi łzy.
Justin:Ejj.. co jest?
Ja:Nic naprawdę...
Justin:Jak to nic jak widzę..!
Ja:No dobrze... Po prostu boje się, że znowu stracę dla mnie ważną osobę...
Justin:Nie bój się mnie nigdy nie stracisz...
Pocałował mnie w policzek i mocno przytulił. Justin musiał już iść, więc poszłam Go odprowadzić, a następnie wróciłam do pokoju. zobaczyłam, że na stole leżą 3 bilety, a obok nich karteczka. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Zaczęłam czytać. "Wiem, że nie byłaś jeszcze na moim koncercie. Pomyślałem, że to Cie ucieszy. :***" Szybko zadzwoniłam do Natalie i o wszystkim powiedziałam. Koncert miał być już na następny dzień, więc umówiłyśmy się i zaprosiłyśmy jeszcze David'a. Położyłam się spać i dość szybko zasnęłam. Natalie razem z David'em przyszła do mnie już o 11, koncert miał się odbyć już o 16. Zaczęłam wybierać ciuchy, następnie zrobiłam makijaż i wyprostowałam włosy. Gdy spojrzałam na zegarek była już 14, więc zaczęliśmy się zbierać na autobus. Będąc już na miejscu stanęliśmy w wielkiej kolejce. Nagle podeszła do nas jakaś kobieta i spytała
K:to Ty jesteś Lili?
Ja:Tak
K:Więc chodź ze mną.
Kobieta zabrała nas pod samą scenę, a następnie zostawiła moje kuzynostwo i zabrała mnie do jakiegoś pomieszczenia....