środa, 24 lipca 2013

Rozdział 20

**Justin POV**
Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Od dziś jestem ojcem. Dowiedziałem się że są to chłopczyki. Postanowiłem z Lili nazwać jednego James,ale nad drugim nie myśleliśmy. Mi bardzo podoba się imię Colin. Nie wiedziałem czy Lili się spodoba. Więc poszedłem sie przekonać. Szukałem sali 126 na 2 piętrze,tam leżała. Gdy tak szukałem tej sali przypomniało mi się ,że ja też sie urodziłem w tym szpitalu w tej sali na tym piętrze. W końcu znalazłem salę i zapukałem.
-Cześć,kochanie- podszedłem do niej pocałowałem ją w czoło.
-Hejka.Znasz płeć,bo ja chyba po porodzie zasnęłam i nie usłyszałam.- powiedziała ziewając.
-Tak,znam- powiedziałem dumny
-To?Może mi powiesz?
-Chłopczyki,cieszysz się?
-Oczywiście,zobacz tam leżą-pokazała w lewo
-Mogę zobaczyć?-zapytałem
-Jasne-tylko ich nie obudź-powiedziała żartobliwie
-Oczywiście.
Podszedłem do moich synów. Matko jak to bosko brzmi. Wyciągnąłem mojego Iphona i zrobiłem im zdjęcie. Zanim wyciągnąłem telefon już się obudzili. Zrobiłem im zdjęcie i wstawiłem na Instagrama i udostępniłem na Twitterze:
,,Oto moi synkowie. Beliebers od dziś jesteście ciociami 2 małych chłopczyków o imieniu James i Colin. No chłopaki macie ponad 40 mln ciotek #MUCHLOVE.''
-Lili chcesz zobaczyć zdjęcie? 
-Tak,ale wolałabym już ich wziąć na ręce.
Pokazałem jej zdjęcie i widziałem jak łza spłynęła jej po policzku.
-Nie płacz kochanie
-Nazwałeś dziecko Colin?.-powiedziała
-Tak,przepraszam że nie uzgodniłem tego z tobą,a  co?
-To najwspanialsze imię jakie kiedykolwiek słyszałam.-miałem ja pocałować ale do sali weszła pielęgniarka o imieniu Caroline.
-O witam!
-dzień dobry-powiedziałem
-Hej Cral,co tam?
-Dobrze, a ty Lilka jak sie czujesz?
-Widzę że chcecie poplotkować,więc idę do stołówki,chcecie coś-wycofałem się
**LILI POV**
-Nie czuję się źle,ale boli mnie trochę głowa no i wiesz ,,tam,,, po porodzie.
-Rozumiem,chcesz jakieś leki przeciwbólowe,czy dasz rade?
-Dam,dam rade.Dzęki.
-OK,to chyba czas na 1 karmienie piersią co ty na to?
-taaak..........yyy...........znaczy nie mogę się doczekać.
-Ok,to ide po maluchy.
po kilku minutach Caroline przyniosła Jamesa i Colina. Moich synów.
-Omfg jakie słodziaki
-Po mamusi- dodała Carl
-Ok, teraz zdejmij górną część koszulki ,weź małego przys..-nie dokończyła bo Juss wparował do sali
-ok,wróciłem kupiłem ci...WOAH co tu się dzieje bez mojej zgody-zaśmiał się ( http://25.media.tumblr.com/tumblr_m7g7byRWcn1rvh6ngo1_500.gif )
-Justin wyjdź z sali i nie przeszkadzaj-Powiedziała Carl
-Dobrze ale..-ciągle się śmiał i nie dokonćzył
-NIE ma żadnego ale,zamknij za sobą drzwi.!-Dodała Carl
Kiedy Juss wyszedł dokończyłyśmy to co zaczęłyśmy.Później Jus przyszedł zaśpiewał mi One Less Lonly Girl i poszedł mówiąc że ma coś do załatwienia
**JUSS POW**
Pojechałem do naszego domu i chciałem zobaczyć jak idzie praca nad pokojami moich dzieci. Chcę wynagrodzić Lili to że na weselu się upiłem i nie byłem z nią więc robie pokoje dla chłopców. Gdy dotarłem do domu zauważyłem kartkę od robotników .:
Więc panie Justinie nasza praca dobiegła końca,mam nadzieję że efekt końcowy się podoba. Rachunek uregulujemy  przy nastepnym postkaniu.Zostawiam panu moją wizytówkę.
                                                                                                                                     Bob Wesley
Napiłem się wody i poszedłem na górę zobaczyć parce Boba. Na korytarzu było czysto. Pokoje chłoapków były niesamowite. Wyglądały tak:
Jamesa :
http://panel30.lh.pl/share/global/Inspiration/upload/6/2228-.jpeg
 Colina:






Może pokoje miały podobne kolory ale mi i tak się podobało. Mam nadzieję że Lilce też się spodoba i szybko wypuszczą ja ze szpitala. Scooter powiedział że mogę wziąć urlop na tyle ile chcę, ja od razu chciałbym powiedzieć 10 lat,ale nie mogę zrobić tego moim Beliebers, więc wziąłem urlop na rok. Nagrałem filmik w którym mówię że urodzili mi się synkowie i ,że biorę urlop na rok bo chcę spędzić ten czas z moją rodziną. Dodałem ten filmik na : Instagrama,Twittera i YouTube. Przeczytałem kilka komentarzy większość były pozytywne.Wiem że moje fanki są wyrozumiałe i wiedzą o co chodzi. Wiem też że mają mi za złe że nie zaprosiłem ich na ślub. Ahh nie ma takiego kościoła na nie wszystkie XD. Prześpię się i lece do szpitala. Zawiozę Lilce pare kosmetyków.
**LILI POV**
Co kilka godzin chłopaki płakali,a ja nie mogłam wychodzić z łóżka. Mogłam tylko wychodzić do toalety. Nie wiecie jakie to uczucie nie móc podejść do własnych dzieci. Caroline mi pomaga ,ale ja chce już iść do domu.  Położyć się wygodnie w łóżku i patrzeć jak Justin opiekuje sie w nocy dziećmi. To będzie jego kara za to że upił się na weselu u mnie olewał. Nienawidzę szpitali. Idę spać.
**JUS POV**
Jest ranek. ubieram się i lecę do mojej żonki.Zaniosłem jej potrzebne rzeczy posiedziałam przy niej ,patrzyłem na chłopaków i byłem szczęśliwy. Później przyszli rodzice i teściowie. Jaxon był szczęśliwy że bd miał z kim się bawić a Jazzy już planowała ślub z jednym z bliźniaków. Cały dzień w szpitalu. 
------------------------------------------------------------------------------------
Heeej. Rozdział mi się nie podoba ale co tam. dedykuje go Alicji P. która prosiła żeby dodać ten rozdział przed sobota wiec włala (nam jak to się pisze. komentujcie . nie umiem pisać
 P.S
Następny rozdział bd: ładniejszy i dłuższy
//Izaa
 

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 19

*1 miesiąc później*

*MYŚLI LILI*
Już minęły 3 tygodnie od kiedy jestem Mrs. Bieber. Dzisiaj mam jechać na wywiad do Ellen DeGeneres. Niestety pojadę tam sama, bo Justin ma wtedy jakieś ważne spotkanie. Boję się występu przed kamerą. Zawsze w takich momentach robię się czerwona i strasznie się denerwuję. Nie wiem w ogóle w co się ubrać. Nagle moje przemyślenia przerwał Justin.

-Kotek, co Ty tak znowu myślisz?
-Boję się dzisiejszego wywiadu u Ellen. Będę tam sama.-Juss przybliżył się do mnie i mocno przytulił.
-Nie bój się Ellen jest bardzo miła. Z resztą Kenny Cię tam zawiezie i będzie na Ciebie czekać.
-Ale wiesz jak ja się boję kamer.-tym razem to ja wtuliłam się mocno w mojego męża.
-Wyobraź sobie, że jestem koło Ciebie i będzie dobrze.
-Dobrze dobrze. Kocham Cię.

Leżeliśmy jeszcze przez jakieś 40 minut, a później poszliśmy zjeść śniadanie. Następnie poszliśmy się przebrać i przygotować. Ubrał ten zestaw klik tylko zamiast szpilek założyłam gładkie pudrowe baleriny. Wywiad miał się rozpocząć o 15, a była już 13.30. Pomalowałam jeszcze lekko oczy i rozpuściłam włosy. Około 14 przyjechał Kenny, więc pożegnałam się z Justin i wsiadłam do samochodu po czym ruszyliśmy do studia. Na miejscu już na nas czekali, a ja oczywiście byłam przestraszona. Po  chwili podeszła do mnie Ellen i się przywitała, po czym udałyśmy się przed kamery.

E:Cześć Lili!-padły pierwsze słowa.
Ja:Witam!
E:Może pierwsze pytanie, jak czujesz się będąc panią Bieber?
J:Bardzo dobrze.
E:A w którym już jesteś miesiącu ciąży? Znacie już płeć dziecka?
J:To już 8 miesiąc jednak z płcią czekamy do narodzin.
E:Więc chcecie aby to była niespodzianka.?
J:Właśnie tak.
E:Mały Bieber chyba będzie duży, patrząc na wielkość Twojego brzucha.
J:Wielkość jest spowodowana tym, że będą to bliźniaki.
E:Wow! Od razu dwa Bieber'y. A jak czują się przyszli dziadkowie?
J:Bardzo się cieszą, że będą mieć wnuczęta.

Padło jeszcze parę pytań i pożegnałyśmy się z Ellen. Udałam się do poczekalni gdzie miał czekać Kenny, jednak Go nie było. Już wyciągnęłam telefon i chciałam zadzwonić gdy nagle poczułam ręce na moich biodrach.

-Wracasz ze mną do domu Słoneczko-wyszeptał mi do ucha Justin, po czym pocałował mnie w policzek
-A co Ty tutaj robisz?
-Oglądałem wywiad. Byłaś cudowna.
-Naprawdę? Miałam straszliwą tremę.
-Nie było tego widać.

Nagle zabolał mnie brzuch i zrobiło mi się słabo. Justin posadził mnie na kanapie i zadzwonił po karetkę. Po 5 minutach byliśmy w drodze do szpitala. Od razu zabrano mnie na badania.

*JUSTIN POV*

-Kochanie będę tutaj na Ciebie czekać.
-Chciałabym abyś pojechał ze mną.
-Wiem ,a le nie mogę, jednak gdy tylko mi pozwolą przyjdę do Ciebie.

Lili zabrali, a ja usiadłem w kawiarni szpitalnej i kupiłem kawę. Po jakiś 30 minutach przyszła po mnie pielęgniarka. Zabrała mnie na salę i dała ubranie.

-Proszę się przebrać i będzie pan mógł wejść do żony.
-A co z nią jest?!
-Właśnie zaczęła rodzić.
-Alll..e jak to?!
-Nadszedł po prostu czas, zapraszam na salę.

Zobaczyłem moją Lili, która cierpi. Podbiegłem do niej szybko i chwyciłem za rękę. Mijały godziny, a dzieci się nadal nie urodziły. Była już 5 godzina porodu i zaczęły się jeszcze mocniejsze skurcze. Po jakiś 50 minutach usłyszeliśmy płacz jednego dziecka, a po chwili drugiego. Poczułem się najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
hbdkcks Wiemmm chciałam odejść, ale Iza mnie zatrzymała. Jeszcze mi zablokowali konto i wgl porażka, ale już jest spoko. Dość długi mi wyszedł rozdział. Jak się Wam podoba? Nie mam takiego talentu jak Iza, ale coś podobno jest. Proszę jeśli możecie to komentujcie, bo to bardzo pomaga i motywuje.  KOCHAM WAS <33 //Taka Patii <3

niedziela, 21 lipca 2013

Reklama :)

Jeśli na naszym blogu są jakieś Directionerki, to serdecznie zapraszam na bloga mojej siostry. Jest to tłumaczenie fan fiction o Harrym Stylesie pod tytułem 'Friend Zoning'. Serdecznie zapraszam. Godne przeczytania :)

http://friend-zoning-tlumaczenie.blogspot.com/

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 18 (pełnoletni)

**LILI POV**
Boje sie że nie dam sobie praktycznie sama rady z bliźniakami.Wiem że Jus ma karierę i nie będzie go z nami 72/24 godziny na dobę.Najgorsze jest to że będę dwa razy grubsza.Jak sie nie zmieszczę w suknie ślubna to sie zabije.
Moje przemyślenia przerwał Juju.
-Kochanie widziała moje supry?
-Jakie masz ich chyba ze sto. Z resztą musimy porozmawiać.
-No tak. A o czym chcesz porozmawiać?
-Boje sie że nie dam sobie sama rady z 2 dzieci
-Ej Shawty nie jesteś sama i nie będziesz. Za kilka dni będziesz Mrs.Bieber i będziemy razem szczęśliwi. Damy rade nie bój sie.Obiecuje ci
-Dziękuje że jesteś.Co dziś robimy?
-Może chcesz jechać na zakupy.Kupisz sobie jakieś ubrania dla ciężarnych?
-Sugerujesz że jestem gruba?
-Nie,ale wątpię że zmieścisz w swoje ubrania.
-Masz racje.Nie chce też żebyś wydawał na mnie tyle pieniędzy.Za dużo dla mnie już zrobiłeś
-Mała pieniądze nie grają roli.Ważne żebyś była szczęśliwa.Kupuje ci to wszystko byś byla szczęśliwa.Rozumiesz.Kocham cie i wszystko dla ciebie
-Dziękuje za wszystko.Też cie kocham.Jedziemy?
-Tak tak!Jedziesz tak?-pokazał na mój trój.Była w piżamie
-Nie,oczywiście że nie.Daj mi ok.30-40 min na wyszykowanie sie.Poczekasz?
-OMG.Dużo czasu potrzebujesz,ale na poczekam
-Lece.Do zobaczenia.
Poszłam do łazienki umyłam sie i ogarnęłam.Później ubrałam shorty i wiszącą bluzę.Chciałam zakryć brzuch.Umalowałam się zeszłam na dół.
**JUSTIN POV**
Czekałem na nią ok.20minut. Zeszła na dół wyglądała tak pięknie.Zdziwiłem sie że tak szybko sie
wyszykowałam.
-Wow.Wyglądasz...um...cudownie.
-Dziekuje.Jedziemy?-ubrała jeszcze łososiowe convers i była gotowa.
-Tak.Jedziemy.Wsziadaj-otworzyłem jej drzwi do mojego ferrari.
**W SAMOCHODZIE.LILI POV**
-Justin!!!-wrzasnęłam
-Co?!-zapytał zdziwiony
-Możesz jechać troche wolniej.Wiem że masz szybkie auto ale spuść noge z gazu,prosze
-Przepraszam.Już dojeżdżamy.
-Dziekuje.Dobrze
**W GALERII**
Weszliśmy do sklepu z odzieżą dla ciężarnych kobiet.Wszystkie kobiety w tym sklepie miały po 25-27 lat,a ja byłam chyba najmłodsza.Podeszła do nas pani pracująca w sklepie
-Dzień dobry,szuka pani czegoś dla mamy lub strszej siostry??
-Nie.Szukam czegoś dla siebie.
-Um..uh..przepraszam.Nie wiedziałam.Może podoba ci sie to?-podała mi luźne sponie i fajną tunike.
-Bardzo fajne.Idę przymieżyć.Dziekuje za pomoc.
-Prpsze bardzo.Polecam sie na przyszłość
Poszłam do pzebieralni.Zaczelam sie rozboerać.Stałam w samej bieliźnie i przyglądałam sie mojemu średniemu brzuchowi.
-Będzie z nas pięka rodzina.Gwarantuje ci to.
-Przestraszyłeś mnie.Ja też tak sądze,a teraz wynocha chce sie przebrać.
-Ok.ok
Ubrałam się i wygladałam naprawde...dobrze
-Jus już sie ubrałam!
-Wyglądasz śliczne z resta zawsze tal wyglądasz-pocałował mnie w policzek
-Dziekuje.
Kupiliśmy kilka ubrań i poszliśmy jeszcze do kawiarni.
-Justin ja jeszcze musze iść do sklepu z bielizną
-Mrrr kocie.Pójde z toba to ci pomoge
-Głuptasie.Musze kupić specjalne biustonosze do karmienia piersią.Oh jak ja cie kocham wariacie
-Ja ciebie też.
To idziemy?-
-Tak,tak.Chodź już.
Kupiliśmy ok.5 kolorowych bistonoszy.Czerwony,niebieski,zielony,żółty i fioletowy.Zakupy zajeły nam mniek wiecej 3-4 godziny.
-Kochanie może zostawimy zakupy w samochodzie i pójdziemy do reustauracji coś zjeść??-zapytał seksownie Jus.
-Jak najbardziej panie Bieber-zażartowałam
-Więc chodźmy pani Bieber
-Jeszcze nie jestem panią Bieber,ale już niedługo.
-Niemogę sie doczekać,chodźmy.
-Ja też,chodź bo zgłodniałam.-pocałowałam go w policzek.
W reustaracji zjedliśmy pożądny obiad i pojechaliśmy do domu.
**W DOMU**
-Kochanie zrobisz mi her..-nie dokończyłam bo pobiegłam do tolalety.Zamknełam za soba drzwi.Było mi strasznie niedobrze.
-Lili wszystko w porzątku??-spytał prze drzwi
-Tak.Przepraszam.Zrobisz mi herbate?-spytałam otwieracąc drzwi.
-Dla ciebie wszystko.Idź połóż sie na kanapie i sie przykryj,zaraz przyjde.
-Dobrze.Dziękuje za wszystko.
Zasnełam nim Juju przyniósł mi herbate.
**JUS POV**
Lilka spała.Nie miałem serca jej budzić,więc wziołem ją na rece jak pannę młodą i zaniosłem ją do naszego łóżka.Nie obudziła się.Zamknołem drzwi za sobą i położyłem sie na kanpaie w salonie.Myślałem nad wszystkim.
**MYŚLI JUSTINA**
Jeśli nie dam sobie rady w roli ojca?Jeśli Scooter bedzie mi kazal wyjechac w trase.Nie moge zostawić Lilki samje z tym.Wiem że nasze rodziny zawsze nam pomogą,ale i tak sie boje.Znając życie coś zawale.Chciałbym być przy porodzie ale jam widze krew odrazu mnie mdli.Ale dla mojej rodziny wszystko.
**LILI POV**
Obudziłam sie w
pokoju.Pewnie Jus mnie tu przyniósł.Poszłam do łazienki sie trochę odświeżyć.Rozebrałam się do bielizny i stanęłam przed lustrem.Byłam w 6-7 miesiącu ciąży,więc mam duży brzuch.Jest dwa razy większy.Nosze w sobie dwa Justiny.Rozebrałam sie i weszłam pod przyrznic gdzie umyłam sie i włosy.Wyszłam ubrałam sie i nałożyłam lekki make-up.Zeszłam do Justina na dół leżał na kanapie
-Cześć kochanie-cmoknełam go w polik
-Ooo hej.Wyspałaś sie?Wypiłem twoja herbatę,sorrka
-Tak.Nic nie szkodzi.Dziękuje już czuje się dobrze.-powiedziałam sarkastycznie
-Przepraszam że nie spytałem się o twoje zdrowie.Chodź tu- rozłożył ramiona.Wtuliłam się w jego gorący tors.
-Kocham cie-pocałowałam go namiętnie
-Mmmm.Ja ciebie też.Obejrzymy jakiś film?
-Jasne.
Tak spędziliśmy resztę wieczoru.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
KLJDNFB PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGOOOO. PROSZE KOMENTUJCIE. DZIEKUJE ZA WSPARCI. KOCHAM WAS
//IZAA KTÓRA WAS KOCHA