środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 17

Położyłam się na łóżku i włączyłam tv. Justin po chwili przyszedł do mnie. zaczął mnie całować najpierw w usta, a później schodził coraz niżej. Doszedł do brzucha i położył koło niego głowę. Wplotłam rękę w jego włosy i zaczęłam się nimi bawić.

-Powiem Ci, że nie mogę się już doczekać Twojego porodu.-podniósł głowę i pocałował mnie w brzuch.
-Ja też, jednak trochę się boję.
-Nie masz czego, przecież będę przy Tobie.

Przybliżył się do mnie, pocałował w policzek i mocno przytulił. Oglądnęliśmy jeszcze jakąś komedie i znużył nas sen. Rano obudziły mnie znowu mdłości, ale nie trwały one długo. Mama Juju przygotowała nam śniadanie. Przebraliśmy się tylko i zeszliśmy do jadalni.

-Justin? Co planujemy na dzisiaj?-spytałam ze słodkim uśmiechem.
-No jak to co? Idziemy po meble do naszego nowego domu i jutro się przeprowadzamy.
-Już?
-Od razu po śniadaniu pojedziemy coś wybrać.
-No dobrze, dobrze.

Skończyliśmy, poznosiliśmy naczynia do zmywarki i wróciliśmy do pokoju Justin'a. Zaczęłam się przebierać. Nagle stanęłam w samej bieliźnie przed lusterkiem i zaczęłam gładzić swój już większy brzuszek. Justin podszedł do mnie od tyłu i mocno przytulił.

-Widać, że rośnie nasz cud.-szepnął mi do ucha.
-Oj tak za tydzień musimy iść do kontroli.
-Wtedy kupimy też rzeczy dla naszego maluszka.
-Ale po co się tak śpieszyć i tak nie będziemy wiedzieli płci.
-No to jest prawda. Poczekamy do narodzin. Jednak kupimy już łóżeczko. Oczywiście uniwersalne.

Ubrałam się i po 30 minutach byliśmy w IKEA. Zaczęliśmy szukać czegoś porządnego, jednak nic nie było. Po drodze spotkaliśmy trochę fanek Biebs'a z którymi zrobił sobie kilka zdjęć i rozdał autografy. Ja usiadłam na jakieś sofie i czekałam na Niego. Gdy podszedł do mnie miał bananowy uśmiech.

-Właśnie widzę idealny zestaw do naszego salonu.
-Gdzie?!
-Siedzisz na Nim.

Rzeczywiście był on ładny. Wszystko było pokryte eko-skórą w kolorze czerwonym. Bez zastanowienia zamówiliśmy ten zestaw i ruszyliśmy w dalszym poszukiwaniu. około 20 wróciliśmy do domu i od razu położyliśmy się spać.


*tydzień później*

Jejciu mieszkamy już w naszym cudownym domu. Dzisiaj idziemy na USG, a już za 2 tygodnie ślub. Chcę już zobaczyć wielkość naszego cudu. Mieliśmy umówioną wizytę na godzinę 13, oczywiście byliśmy przed czasem. Czekaliśmy jakieś 10 minut, gdy wezwano nas do gabinetu. Położyłam się i zaczęło się badanie.

-Mam dla Was cudowną wiadomość, będziecie mieć dwójkę dzieci.-powiedziała do nas z uśmiechem na twarzy doktorka.
-Ale jak to? Bliźniaki?-na twarzy Justina pojawił się wielki pytajnik
-Tak, tak. Dzieci rozwijają się bardzo dobrze.-z jej twarzy nie znikał uśmiech-to już koniec może pani się wytrzeć i ubrać.
-Dobrze. Kiedy następne badanie?
-Za miesiąc.
-Dziękujemy bardzo. Do widzenia!
-Do widzenia!

Na twarzy Justin'a było duże przerażenie. Ja nie dawałam tego po sobie poznać, jednak w środku ogromnie się bałam.....


 czytasz, komentuj :)
//TakaMi

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 16

Rano obudził nas dzwonek do drzwi. Justin wstał, ubrał tylko spodenki i poszedł otworzyć, bo Jego mamy nie było w domu. Oczywiście przyszli David i Natalie. Gdy spojrzała na zegarek zobaczyłam, że jest już 11.30. Znalazłam jakieś cichy, ubrałam się i zeszłam do nich.

-Cześć wszystkim!-na mojej twarzy oczywiście gościł bananowy uśmiech
-No heej.-odpowiedziała cała 3 chórem.
-Kotek jestem głodna, może zrobisz jakieś śniadanie.
-Masz jakieś specjalne życzenie?
-Nie. Zaskocz mnie czymś.

Posłałam Mu tylko szeroki uśmiech i zaprosiłam resztę do jadalni.Po jakiś 15 minutach Justin przyniósł tosty oraz dżem malinowy. Zjedliśmy, następnie posprzątaliśmy i poszliśmy się przebrać. Po 10 minutach już byliśmy w drodze do centrum.

*JUSTIN MYŚLI*

Jejciu jak ja już pragnę zobaczyć Lili w sukni ślubnej. Mam też nadzieję, że spodoba jej się niespodzianka ode mnie. Cieszę się, że ją mam. Jeszcze jakieś 8 miesięcy i będziemy mieć dziecko. Boję się trochę tego, że moje Beliebers źle zareagują. Ja i tak kocham Lili i nigdy jej nie opuszczę.

*LILI POV*

-Kotek! Nad czym tak rozmyślasz?
-Jaa?! Nad niczym.
-No dobrze. My z Natalie pójdziemy Gucci'ego.
-Dobrze. A gdzie się później spotkamy?
-Może koło Cafe Pub?
-No więc do zobaczenia.

Pocałował mnie w policzek i poszłyśmy w stronę sklepu. Gdy już do niego weszłyśmy momentalnie podeszła do nas sprzedawczyni.

-Witam! W czym mogę pomóc?
-Dzień dobry. Ja jestem narzeczoną Justin'a...-nie skończyłam, bo mi przerwano
-Ahh tak pan Bieber już nas informował. W takim razie zapraszam.

Sprzedawczyni zaprowadziła nas do ogromnej przymierzalni i kazała nam czekać. Natalie zaczęła chodzi do przymierzalni, w której był ogrom sukien. Pokazywała mi wiele modeli, jednak żadna mi się nie podobał. Siedziałyśmy już tam jakieś 15 minut i nikt nie przychodził. Nagle otwarły się ogromne drzwi i ujrzałyśmy prześliczną sukienkę*. Wtedy odebrało mi mowę.

-Przepraszam, że tak długo, ale musieliśmy wszystko przygotować.
-Nie nic się nie stało.
-Dobrze, więc bierzemy się za przymierzanie?
-O tak.
-Więc zapraszam.

Gdy już założyłam sukienkę nie dowierzałam, że dzieje się to naprawdę. Wyszłam do Natalie i ujrzałam ją w prześlicznej niebieskiej sukience**. Nie mogłyśmy się na siebie napatrzeć. Następnie poszłyśmy się przebrać. Gdy byłyśmy już gotowe udałyśmy się w stronę kasy.

-Ile mam zapłacić za sukienki?
-Zostały one już zapłacone przez pana Bieber'a przy ostatnim spotkaniu?
-To On je wybierał?!
-Tak.
-W takim razie dziękuję i do zobaczenia.

Wyszłyśmy ucieszone ze sklepu i udałyśmy się w stronę Cafe Pub. Chłopacy już oczywiście czekali. Złożyliśmy zamówienie i siedzieliśmy tam przez jakieś 2 godziny. Następnie pojechaliśmy odwieźć Natalie i David'a do domu. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w domu mamy Justin (w naszym nie było jeszcze mebli). Już na wejściu przywitała nas Pattie  z jedzeniem. Byliśmy już najedzenie więc odmówiliśmy i poszliśmy się razem wykąpać. Następnie udaliśmy się do sypialni.....

*

**



----------------------------------------------------------------------------------------------------
i jak się podoba? komentować :))
//Taka Mi

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 15

**LILI POV**
Obudziłam się rano. Dokładnie była godzina 8:56. Pospałabym dłużej ale nie,ponieważ z łóżka zerwały mnie poranne młdłości. Potem ogarnełam się toszczke i zeszłam pocichutku na dół włączyłam TV i wybrałam kanał 4funtv bo często leci tam Juju. Przyciszyłam i zaczełam myśleć.
**MYŚLI LILI**
Musze pojechać do swojego domu i zabrac swoje rzeczy bo u Jusa nie mam ich za dużo. Znając życie Justin nawet nie myślał nad swoim świadkiem. Pewnie miał trzy typy: Chaz,Christian,Rayan. Ja miałam tylko Natalie więc ją wybrałam. Na miejscu Juju wybrała bym Chaza ponieważ...nie wiem. Tak poprostu jakby to powiedzieć jest najbardziej normalny i przyzwoity. Jak już będe miała swoje rzeczy to kupie z moim ukochanym dom. Nasz wymarzony dom. Będzie duży. Przed domem będzie duże podwórko za domem będzie ogród i plac zabaw dla naszych dzieci.(planuje przynajmniej 2).Gdy wejdzie sie do środka po prawo bedą 3 schodki prowadzące do ogromnego salonu. A gdy pójdzie sie na lewo będzie jadalnia a za nią kuchnia. Bedą też schody prowadzące na góre. A tam:nasza sypialnia,odzielne pokoje dla dzieci,łazienka (2-3),sala kinowa. I przy ogrodzie będzie taras i altanka gdzie bedzieny spędzać romantyczne wieczory.Została jeszcze data ślubu,sukienka,zaproszenia,sala,goście,kościół i dekoracje. Mam nadzieje że Justin mnie z tym samej nie zostawi.Data? Jest lato. Może za 3-4 tygodnie.Sukienka,pojade z Natalie i kupie.Zaproszenia,sala,goście,dekoracje i kościół wybore na spokojnie Justinem...chyba xD.
Bałam się że niszcze Justinowi karierę. Może on nie chce tego dziecka,ono zniszczy mu cała karięre.Chyba jest tego świadomy że gdy urodzi sie dziecko koncerty bedą odbywać sie rzadziej. Wolała bym żeby przez te 4-5 lat życia naszego dziecka nie było wogóle sławnego Justina Biebera tylko żeby był kochający mąż i ojciec. Ale wiem że nie moge tego zrobić Beliebers. Może sie myle. Może on chce mieć dziecko. Nie wiem ale wiem jedno że na 100% kocha mnie.Moje rozmyśle nia przerwał mòj narzeczony
**JUSTIN POV**
Siedziała na kanapie,widać było że myśli
-Ile tak już myślisz??-zapytałem
-O matko!!!Nie skradaj sie tak.Nie moge sie denerwować.A która jest godzina??
-Przepraszam. Ok 11.
-Woah.Mysle tak ok.2 godzin.
-Omg. Nad czym tak myślałaś??
-Nad dzisiejszym dniem i przyszłością.
-Hmm...może dokładniej,co?
-Więc.Mam do ciebie kilka pytań.
-Ok detekywie.Jestem gotowy na wszystko-powiedziałem
-Wybrałeś już świadka??-zapytała
-Uhhh...zapo..tak.To bedzie Chaz bo..jest normalny
-Tak...zapomniałeś o świadku prawda??
-Tak.Przeraszam.Pytaj dalej-próbowałem zmienić temat
-Ok?Wiesz że mam pare ciuszków u ciebie.Ale to zamało,więc dziś jedziemy do mnie po moje wszystkie rzeczy.Później tak jak obiecałeś jedziemy kupić nasz dom.-powiedziałam.stanowczo
-Ok,mi pasuje
-Musimy razem pojechać po zaproszenia. Kogo wgl zaprosimy?
-Ok jeszcze dziś je kupimy.Zaprosimy...twoich rodziców i twoją rodzine.Natalie i Christiana,Davida i Emily,Isabelle i Chza.Moją mamę i tatę z jego partnerką oraz Jazzy i Jaxonem.
,moją rodzine,naszych zbajomych i to chyba wszystko.Bedzie nas ok.300-400.-powiedziałem
-Jutro wybierzemy datę ślubu i pojedziemy zamówić kościół i sale na wesele.
-Dobrze.Wszystko dla mojej narzeczonej-matko jak to pięknie brzmi
-I najważniejsze. Jak już wszytko załatwimy jedziesz z Chazem nowy garnitur a ja z Natalie jade kupić suknie i dodatki.
-Co?!Po co mi nowy garnitur mam ich chyba z 10
**LILI POV**
Rozmawiałam z nim na temat ślubu.I wyskoczył mi z tekstem:
-Co?!Po co mi nowy garnitur mam ich chyba z 10
-To dla mnie najważ nienszy dzień w życiu a ty chcesz iść w starym garniturze?!?!Nienawidze cie!!!-wykrzyczałam mu w twarz i pobiegłam.do łazienki zamykając sie w niej oczywiście zaczełam płakać. Przez ciąże mam wachania nastrojów.
-Kochanie przepraszam.Kupie ten garnitur To dla mnie też ważny dzień.Prosze wyjdź-prosił mnie tak chyba 10 minut.Postanowiłam wyjść.
-Nie Justin to ja przepraszam.Mam wachania nastrojów i nie moge sie denerwować.Powinnam z tobą poprostu pogadać a nie sie drzeć.Tak na prawde to cie nie nienawidze tylko cie kocham i przepraszam-rzuciłam mu się na szyje
-Nic nie szkodzi kochanie.Chce żeby ten dzień był wyjątkowy dla mnie jak i dla ciebie.Też cie kocham
Posziśmy robić śniadanie.I znowu był problem co zjeść.
-Seksiak co zjemy na śniadanie-zapytałam
-Może naleśniki z bitą śmietaną i karmelem?
-Taak.
-Ok.To do roboty
-Co?!Jestem w ciąży i nie powinnam sie przemęczać-powiedziałam "zła i zdziwona"
-Ok?To ty idź sie połóż,a ja zrobie.-zdziwił sie
-Co ty?!Żartowałam.Pomoge ci.
-Ohhh ty-podszedł do mnie łapiąc mnie w tali i całując mnie w szyje.Odchyliłam głowe kładąc ja na jego ramieni.Zrobiliśmy i zjedliśmy śniadanie.
-To jak dzwonisz do Chaza i prosisz go na świadka?
-Aa no tak.Już dzwonie-wyszedł i zadzwonił
**ROZMOWA TELEFONICZNA.J-JUJU C-CHAZ**
J:Hej stary.Jest sprawa
C:Emka brachu.Jaka?Już sie boje.Haha
J:Biore ślub z Lili i chciałem sie ciebie zapytać czy nie zechciałbyś być moim świadkiem?
C:O stary rozwijasz sie.Jasne.Będe zaszczycony.
J:Dzieki.A teraz lece na zakupy życia z moją narzeczoną.Dzięki i narka
C:Spoko.Dozo.
**PO ROZMOWIE W DOMU**
-Ok misiek teraz do ciebie po rzeczy,tak??
-Oo widze że pamiętasz.Tak.Tylko wiesz..
-No co??Mów.
-Nie możemy jechac twoim Ferrari bo moje rzeczy sie tam nie zmieszczą.
-Woah kochochanie Land Rover ci wystarcza?-zapytał śmiejąc sie
-Ha ha.Bardzo śmieszne.Tak wystarczy.I weź kase na:dom,paliwo,zaproszenia.Ja wezmę z donu moje oszczędności.
-Ok.A gdzie byś chciała dokładnie ten dom??
-Nwm.Tak żeby był blisko twojego i mojego domu i centrum.
-Da sie załatwić-pocałował mnie w policzek.
-Wychodzimy?-zapytałam
-Uh?Tak
Jechaliśmy do mnie ok.27 minut.
**U MNIE W DOMU**
Rodziców nie było więc zostawiłam im kartke:
Hejcia.Byłam w domu ale was nie zastałam.Zabrałam swoje rzecy bo wyprowadzam sie do nowego domu z Justinem.Zadzwońcie jak bedziecie już w domu.Wasza Lili.
Wziełam z Jusem jakieś kartony i walizki.
-ok to ja spakuje ubrania a ty moje graty,ok?-zapytalam
-Ok.
Po 1,5 godz byliśmy gotowi.Mój pokuj był pusty.Znieśliśmy wszystko na dół.Wyszło że mam 3pełne walizki ubrań i 6 kartonów innych rzeczy.
-Jeteś pewien że to zmieści sie do samochodu??
-Myśle że tak.Idziemy??
-Jasne.
Po 30 min upychnia wszystko było już w aucie.
-Wybrałem kilka fajnych domów do kupienia.-pokazał mi wydrukowane kartki(ok4)
-Omg.Jakie piękne domy
-Ciesze sie że ci sie podobają
Po 3 godz wraz z Justinem kupiliśmy dom.Ogromny kremowy dom.Taki jak sobie wymarzyłam <wczesniej opisywałam>.Kupiliśmy też biało kremowe zaproszenia.
-Myślałej już nad datą
-Tak.Ale nie wiem czy bedesz zadwolona
-Mów.Ja myślałam nad 18 września,a ty??
-Ja też.Czyli data wybrana??
-Wychodzi na to że tak.
Ok 18 pojechaliśmy do kościoła i "zajeliśmy" go na 18 września.To samo zrobiliśmy z salą.
-Kochanie jestem zmęczona pojedziemy(ziewnełam)do domu??
-Oczywiście.Jutro kupujemy ubrania czy nie??
-Może nie wiem.Musimy ustalić jeszcze menu.
-Dobrze.Tylko nie zaśnij bo dojerzdżamy.
-Ok.
**W DOMU**
-Oglądamy coś czy idziemy sie położyć??-zapytał
Niestety już spałam.Zaniósł mnie do łòżka i zasną obok mnie.
------------------------------------------------------------------
Jak się podoba?? Czytasz komentuj
//Iza.

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 14

**JUSTIN POV**

Obudziłem się i zacząłem myśleć. Cieszyłem się, że będę miał żonę i że będę tata. Ale balem się o moja karierę i o moje Beliebers. Czy one to zaakceptują czy będę dalej piosenkarzem. Z nudów napisałem piosenkę "You want me". Patrzyłem jak moja narzeczona słodko śpi. Wyglądała prześlicznie. Patrzyłem na nią ok 15 min. Gdy nagle BUM!! Lili się obudziła


-Co się stało kochanie? Cała się trzęsiesz.
-Miałam okropny sen. Że po urodzeniu zostawiłeś mnie i wróciłeś do Seleny. Nie chcę więcej takich snów.-przytuliła się do mnie
-Nie bój się . Zawsze będę przy Tobie i przy naszym dziecku.
-Kocham Cię
-ja ciebie tez. Śniadanie? -zapytałem
-Ok. Daj mi 15 minut to się ubiorę
-po co ? Wyglądasz dobrze
-Justin! Jestem goła. A w domu jest twoja mama
-I o to chodzi. Ups zapomniałem o mamie. Ok ubieraj się.-pocałowałem ja w policzek


**LILI POV**


Obudził mnie koszmar. Bałam się, że coś będzie z dzieckiem. Po tym koszmarze bolał mnie brzuch. Ale to nie był ból jak miesiączkowy czy inny. Nie powiedziałam Justinowi, bo by się o mnie nie martwił. Ubrałam krótkie spodenki i jego T-shirt z napisem "INSTRUKTOR SEXU. PIERWSZA LEKCJA ZA DARMO". Była na mnie za duża więc wisiała na mnie i nie było widać mi spodenek. Zeszłam na dół do Jusa.


-Pięknie wyglądasz-szepnął mi do ucha
-Wiem-powiedziałam żartobliwie
-co dziś upichcimy?
-Gofry były. Naleśniki tez. Może....hmmmm...może ugotujemy jedzenie z lat twojej mamy, czyli zupa mleczna i herbata/kawa-zasugerowałam
-Ok. Skąd Ty bierzesz te pomysły?
-nie wiem.

 Zaczęliśmy gotować i się wygłupiać. Nagle upadlam na ziemie. Strasznie bolał mnie brzuch. Justin od razu do mnie podbiegł i pomógł mi wstać.Kazał się mi szybko zebrać i pojechaliśmy do lekarza. Przyjęli nas natychmiastowo, zrobili mi jakieś badania, podali lekarstwa i kazali nam poczekać na wyniki. Siedziałam w objęciach mojego narzeczonego przez jakieś 20 minit. W końcu nas zawołano do gabinetu.

-I co się stało?-pytał zdenerwowany Biebs.
-Wychodzi na to, że pani się czymś zestresowała. Oczywiście jest to nie wskazane podczas ciąży.
-A z dzieckiem wszystko w porządku ?!
-Tak, tak. Na razie jest tam mały zarodek. Już za jakieś 2 miesiące będziemy mogli płeć dziecka.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć o niej dopiero przy narodzinach-powiedzieliśmy zgodnie z Juju
-Dobrze. To wszystko, zapraszam na następną wizytę. Do widzenia.
-Do widzenia!-znowu rzekliśmy wspólnie.

**JUSTIN POV**

Po tych słowach spadł mi kamień z serca. Straszliwie bałem się o Lili i nasz "cud". Szliśmy ze splecionymi dłońmi do samochodu. Ciągle spoglądałem na moją ukochaną, doprowadziłem ją do drzwi i je otwarłem. Na jej twarzy pojawił się w końcu uśmiech. Gdy dotarliśmy moja mama przywitała nas na wejściu.

-I co? Wszystko dobrze?
-Tak to tylko było spowodowane małym stresem.
-Dobrze, może coś zjecie, bo przygotowałam jajecznice.
-Zjemy, ale w pokoju, bo Lili powinna się położyć.
-Dobrze, przygotuję Wam na tacy.
-Zaraz wrócę Mamuś.

Zaprowadziłem Lili na górę i wróciłem następnie po jedzenie. Gdy przyszedłem do sypialnie moja narzeczona siedziała z laptopem na kolanach. Od razu mnie zawołała żebym zobaczył co znalazła w sieci. Ujrzałem zdjęcie nas wychodzących z kliniki i wielki napis *Czy Justin będzie tatą?*. Troszkę się przestraszyłem i widziałem, że Lili też. Przytuliłem ją i pocałowałem w głowę.

-Kochanie, musimy szybko wziąć ślub.
-Ale jak to?-na jej twarzy można było zauważyć zdziwienie
-Po prostu chcę ogłosić Cię szybko "Panią Bieber"-powiedziałem to z wielkim bananem na twarzy-najlepiej już załatwić datę.
-No dobrze, ale to już nie dzisiaj proszę.
-Dobrze.

Pocałowałem namiętnie moją ukochaną i zaczęliśmy jeść. Po skonsumowaniu wszystkiego odniosłem naczynia do kuchni i wróciłem do sypialni. Położyłem się koło Lili i zacząłem ją masować po brzuchu.

**LILI POV**

Po tej wiadomości troszkę się przestraszyłam, ale oczywiście Juju mnie przytulił i zniknęły wszelkie obawy. Cały dzień przeleżeliśmy w łóżku. Wieczorem zadzwoniła do mnie jeszcze Natalie, rozmawiałam z nią dość długo. Powiedziałam także o ślubie i o tym że chciałabym aby była moim świadkiem. Po skończonej rozmowie poszłam się wykąpać i wróciłam z powrotem do łóżka. Justin puścił jeszcze jakieś kreskówki, porozmawialiśmy przez chwilę i zasnęliśmy oczywiście wtuleni w siebie....



//Taka Mi i i Iza
I jak się podoba? Dodawajcie komentarze :D

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 13

Niestety nie znalazłam ani moich rzeczy ani rzeczy Justina lecz znalazłam trzy pęknięte gumki i w tym momencie uświadomiłam sobie,że przez tydzień nie brałam tabletek antykoncepcyjnych. Poszłam szybko do łazienki i ogarnełam się. Później się ubrałam w byle co i pojechałam po testy ciążowe.
** w aptece**
-Dzień dobry. Poprosze dwa testy ciążowe.- wziełam dwa żeby jeden dziś wykorzystać a jutro drugi. Trzeciego dnia powiem o wszystkim Justinowi
- Dwa różne testy??- spytała kobieta
-Tak. Najlepiej jakby były najlepszej jakości.
-Prosze. Razem beda kosztowały 22,69-Powiedziała a ja zaczełam sie śmiać z końcówki ceny. Zapłaciłam i wróciłam do domu. Justin jeszcze spał. Poszałam do toalety na dole i zrobiłam test zgodnie z instrukcją. Odczekałam 3-5 minut. Spojrzałam na test i wynik był dodatni....wiedziałam że te testy nie dają 100% pewności. Dlatego kupiłam dwa testy. Jeden na dziś a drugi na jutro. Gdy jutro wynik bedzie dodatni powiem Justinowi. Wyszłam z łazienki i schowałam testy. Zaczełam robić śniadanie gdy poczułam sielne ręce masujące moje plecy.
- Dzień dobry śpiącu królewiczu. Jak się spało po tej szalonej nocy?
- Zaje.... Spało mi sie wspaniale,a ta noc była stanowczo za krótka- pocałował mnie w policzek i usiadł do stołu
- Wolisz jajecznice czy jajecznice??- zapytałam głupkowato
-Nie chce jajecznicy wolę jajecznice.- odparł
Zrobiłam jajecznice i podałam mu.
- Samcznego - powiedziałam podając mu talerz
-A ty nie jesz?-spytał
-Nie.Jestem na diecie i jeszcze ta ciąża
- omg. Wygadałam sie. Pomyslałam
-Wtf!?Jaka ciąża!? Możesz mi to wytłumaczyć?!- mówił spokojnie
- Rano jak wstałam chciałam poszukać moich rzeczy ale ich nie znalazłam. Za to znalazłam trzy porwane prezerwatywy i wtedy uświadomiłam sobie też że przez tydzień nie jadłam tabletek antykoncepcyjnych.- widziałam starach i przerażenie w jego oczach- wiec pojechałam do apteki i kupiłam 2 testy . Jeden na dziś a drugi na jutro. I już zrobiłam jeden i wynik był dodatni. Ale te testy nie dają 100% pewności. Dlatego jeszczr jutro zrobie test i jak bedzie dodatni to jedziemy do lekarza. Jesteś na mnie zły?- zrobiłam oczy szczeniaczka
- Ja....ugh.....nie wiem co mam powiedzieć. Nie jestem na ciebie zły wręcz przeciwnie. Jestem szczęśliwy. Bede tatą.- ucieszyłam sie i rzuciałm sie mu na szyję.
-Kocham cię. Ciesze sie razem z tobą. Narazie nikomu nie mówmy,ok?? Za trzy dni jak wszystko bedzie wiadome najpierw powiemy twojej mamie,dobrze?? Później zajmiemy sie twoim tatą i moją rodziną. Pasuje ci?- zapytałam
- Ok. Ale musisz coś zjeść. Chociaż chleb z masłem,to dobre dla dziecka. A teraz jedz. -wcisnął mi chleb do ust i zaczoł sie śmiać a ja razem z nim.
Calutki dzień przesiedzieliśmy u niego w pokoju. Gadaliśmy o dziecku. Wymyśliliśmy że jak bedzie dziewczynka nazwiemy ją Pamela a jak bedzie chłopiec to nazwiemy go James.
-Kupię dom.Dla nas.Dla naszej trójki.
-Co?!Jus nie możesz wydawać na mnie aż tyle.kasy.Możemy zamieszkać tu z twoją mamą,prawda??
-No niby tak. Ale jak kupię dom, to
sama bedziesz mogła go urządzić. Razem bedziemy malować pokuj dla naszego dziecka.Ty wybierz miejce na ziemi gdzie . A ja kupię ci tam dom.- powiedział Justin
-Dziekuje za wszystko. Chce dom...hmmm. Tu ! Bo mam tu znajomych,rodzinę i ciebie . Tu się wszystko zaczeło. Pasuje??- powiedziałam siedząc na nim okrakiem..oczywiście czułam Jerrego.
-Justin!!! Opanuj hormony. Rozmaeiamy o poważnych sprawach,tak??
-Przepraszam. W tym tygodniu wybierzesz dom a ja ci go kupie. Przeraszam za Jerrego ale kusisz kocie.-pocałował mnie namiętnie a ja odwzajemniłam pocałunek.
-Na czułości bedzie jeszcze czas. A teraz zejdź na dół i przynieś mi lody czekoladowe i kanape z szynką i ketchupem. - powiedziałam zadowolona.
-Ok?!. Już lece po jedzonko dla mojej królewny
** JUSTIN POV**
Rozumiem że kobiety w ciąży jedzą dziwnie. Ale żeby jeść lody z ketchupem. No nic dla niej wsystko.
-Hej mamo mamy lody czekoladowe??- zapytałem
-Tak. Są w zamrażarce. -wskazała ją
- Mam prośbe. Zrobisz dla Lili kanapkę z szynką i ketchupem?? A ja pójdę te lody dla niej.
-Ok??? Ona bedzie jadła te dwie rzeczy na raz??-mama spytała zdziwiona robiąc kanapkę
- Tak. Nie wiem czemu...więc nie pytaj.-powiedziałem biorąc dwie łyżki do lodwów.
- Prosze.-mama podała mi kanapki- Zrobiłam dwie....dla ciebie też-powiedziała czochrając moje włosy
-Mamo!! Uważaj na włosy!!!-powiedziałem żartobliwie
-No przepraszam,przepraszam. Leć do Lili bo umrze z głodu.
**w pokoju**
Przyniosłem jedzenie na tacy.Lody w 1litrowym pojemniku i dwie
kanapki na tacy.Podałem jej tace i usiadłem na łóżku obok niej. Nim sie obejrzałem nie było żadnej kanapki.
-Ej!Jedna kanapka była dla mnie- powiedziałem z małym fochem.
- Kotek przepraszam byłam głodna,wyabczsz mi-zrobiła oczy szczeniaczka.Nie umiałem nie wybaczyć
-Niech ci bedzie. Wybaczma ci.-pocałowałem ja w czoło.Widziałem że sie zarumieniła.Zaczeła jeść lody. Sięgnołem po jedna łyżke.
-I co lodami też mam sie z tobą dzielić-powiedziała żartobliwie
-Nie ja potrzymam sobie łyżke i popatrze jak jesz,ok-powiedziałem sarkazmem
-Masz.-podała mi pudełko.-Oglądamy coś??-zapytała
-Zależy co chcesz. Horror,komedię,romans, komedie romantyczną,kreskówke?? Do wyboru do koloru.
-Hmmmm...chcę...horroru nie...romans??Nie...chcę komedie,włącz komedie,plooose.-położyła na nim moją gołą noge. Wiedziała że kusi.Robiła to celowo.
-Huh?Komedia ok. Może być "Kevin sam w Nowym Yorku"???-zapytałem
-Tak,tak...kocham to tak jak ciebie,wiesz??
-Wiem kochanie wiem. Ja ciebie też
Zaczeliśmy oglądać. Lili zasneła wtulona w mój tors. Było mi starsznie niewygodnie ale czego sie nie robi dla miłości.Wyłaczyłem telewizor i zasnołem w tej niewygodnej pozycji. Ważne żeby IM było wygonie.
**rano**
Rano obudziło mnie płakanie. Zdziwiłem sie i zoabczyłem że Lili siedzi na ziemi w łazience z testem ciążowym w ręku i szlocha. Podbiegłem do niej.
-Kochanie co sie stało?? Nie jesteś w ciąży?
-Właśnie jestem. I teraz mnie na pewno zostawisz bo jestem już do niczego-rozpłakała sie jeszcze bardziej.
-Co?!Nawet tak
nie mów.Kocham was.Ciebie i nasze maleństwo.I nigdy was nie zostawię.Będziemy na zawsze razem.Bedziesz najlepszą matką i żoną,a ja bede najlepszyn ojcem i mężem. Nie płacz,tylko sie ciesz.- powiedziałem ocierając jej łzy kciukiem.
**LILI POV**
-Przepraszam.Już nie będe płakać.Emocje mnie poniosły.-powiedziałam smutno
-Nie przepraszaj.Tylko uwierz w to co powiedziałem.-podniósł mnie z ziemi i wziął mnie na ręce jak panne młodą i położył do łóżka.
-Dziękuje że byłeś,jesteś i bedziesz przy nas-powiedziałam rzycając mu sie na szyję.
-Teraz leż,a ja przyniose naszej małej rodzince jakieś lekkie śniadanie,ok?-pocałował mnie w brzuch a ja przytaknełam.
**myśli Lili**
A co jeśli moi rodzice nie zaakceptują że jestem w ciaży?Jeśli każdy bedzie przeciwko nam??Jeśli znudze się Justinowi,bo powie że teraz jestem kurą domową i że jestem gruba i do niczego sie nienadaje?Choć wiem że to nigdy sie nie przydarzy boje sie.<zaczeła płakać>.
**koniec myśli**
-Już jes..Shawty czemu płaczesz?-spytał smutny,położył tace na stole i podbiegł do mnie.
-Co jest mała-spytał.Jego oczy były tak seksowne że zaczełam go namiętnie całować.
-Już nic.Dziekuje i przepraszam za wszystko.
-Ok?Głodna?-zapytał troche oszołomiony
-I to jak.Co przygotowałeś?-czułam piękny zapach
-Wiec..nie wiem czy beda ci smakować.Gofry z:czekoladą,syropem klonowym,tofii,zwykłe,bitą śmietaną i do tego gorące kakao.Pauje?-powiedział.Ja zrobiłam wielkie oczy.
-Czytasz w moich myślach?Idealnie.Poprosze tego z bitą śmietana.-podał mi
gorfa i jadł ze mną.
-Smakuje??-powiedział wystraszony
-Sa wyśmienite. Dziekuje że dbasz tak o mnie o nas.
-Ciesze sie.Chcesz kaka??-zaproponował.
-Jasne.-wziełam łyka-Co dziś robimy?-zapytałam
-Nie pamiętasz??-zapytał szcześliwy
-Nie.-uśmiechnełam sie szczerze
-Idziemy dziś do lekarza,a później na zakupy
-Ok lekarz. A po co zakupy?? Chyab mamy wszystko,co nie??-zdziwona zapytałam
-Oj chyba masz skleroze. Wybieramy dom,głuptasie-powiedzał śmiejąc sie
-Ale taki pusty dom bez mebli i wgl??
-Jaki sobie wymarzysz
-Dziekuje za dom,gofry i że jesteś.Ide sie przyszykować. Idziesz ze mna??
-Jasne.
Wzieliśmy razem prysznic,ubraliśmy sie i wyszliśmy z domu. Szliśmy do samochodu.
**w samochodzie**
-Justin?
-Tak skarbie?
-A jeśli nie bede w ciąży bedziesz mnie jeszcze kochać??-zapyałam smutna
-Oczywiście. Zamierzam spędzić z tobą reszte mojego życia.Jak mogłaś tak pomyśleć??
-Nie wiem. Przepraszam-pocałowałam go w policzek.
-Nic sie nie stało.Nie bój sie będzie dobrze.
Powoli dojerzdżaliśmy do kliniki. Bałam sie. Ale wiedziałan że Justin jest cały czas przy mnie i nigdy mnie nie zostawi.
-Lili,pamiętaj kocham cię.
-Co?Przeraszam zamyśliałam sie. Co mówiłeś?
-Że cie nie kocham
-Coo????
-hahahahah. Żartowałem. Oczywiście że cie kocham.
-To był głupi żart,wiesz??-udawałam że mam focha.
Dojechaliśmi pod klinike.Justin mnie zarejestrował i mysiałam czekać aż mnir wywołają. 5 minut później byłam już z Justinemw gabinecie
-Wiec w czym moge pomóc ?-miłos zapytała pani doktor.
-Chciała bym
dowiedzieć czy jestem w ciąży.-powiedziałam pewna siebie.
-Dobrze.Prosze położyć sie na stole i zrobimy USG.
Wykonałam polecenie. Kobieta wysmarowała mnie zimną mazią.
-Prosze sie wytrzeć i usiaść przy biurku.
Wytarłam sie i usiadłam
-Więc jest pani w ciąży.
-To wspaniale prawda kochanie??-powiedział Justin z bananem na twarzy.Ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Cieszę...oczywiście że sie cieszę. Tylko myślałam że nie jestem w ciąży,ponieważ testy nie dają 100% pewności.-powiedziałam
-Widać znalazła sie pani w tych szczęśliwaszych 90%.Gratuluję państwu. A teraz przepraszam mam innych pacjętów.Gratuluje i dowidzenia. Prosze przychodzić na co miesięczne badania kontrolne,dorze??-spytała lekarka
-Dobrze,dziekujemy-powiedzieliśmy razem.
Wyszliśmy z kliniki i pojechaliśmy prosto do domu.
-Zawiozę cie do domu i porobisz coś z moją mamą ok??Narazie nic jej nie mów. Wieczorem przy kolacji jej powiemy ,dobra??
-Ok.Nie zostaniesz z nami w domu??
-Niestety nie. Musze coś załatwić na mieście.
-Coo????
-Niespodzianka
-Jak chcesz
Dojechaliśmy do domu. Juju zostawił mnie przed domem i odjechał z piskiem opon.
**w domu**
-Hej.Gdzie byliście??-spytała Pattie
-My??...Uhhh....Byliśmy u Chaza i Isabeli. Byliśmy w centrum chandlowym.-powiedziałam
-Ok??Zostaniesz dziś na kolacji??-zapytała
-Jasne.Czemu nie.
Rozmawiałyśmy kilka godzin.Robiłyśmy też kolacje. W pewnyn momencie do kuchni wszedł Juju z dwoma bukietami róż.
-Prosze mamo to dla Ciebie.-dał jej jeden bukiet
-Dziekuję synu. A z jakiej to
okazji??-zapytała.
-Zaraz sie dowiesz
Justin wyjoł czerwone pudełeczko w kształcie sereca i uklęknął na jedno kolano.
-Lili zostaniesz moją żoną-zapytał
-Tak Justin. Tak bede twoją żoną.
Wstał założył mi pierścionek i dał róże.
-Mamo to nie wszstko-Powiedział
-Jesten w ciąży z Justinem. Bedziesz babcią
-Aaaaaaaa.Gratuluje dzieciaki. Kocham was i ciesze sie ze bede babcią.
Usiedliśmy do stołu zjedliśmy kolacje. Po kolacji pojechaliśmy do taty Justina i moich rodziców. Wszyscy byli szczęśliwi i cieszyli sie naszym szczęściem. Reszte nocy spędziłam z Justinem. To była noc pełna wrażeń.



------------------------------------------------------------------------------------------------------
WIEM WIEM, DŁUGI. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. PISAŁAM TEN ROZDZIAŁ 2-3 DNI. DLATEGO TAKI DŁUGI. JAK MYŚLICIE DZIECKO TO CHŁOPAK CZY DZIEWCZYNA? MOŻE BLIŹNIAKI? EGO DOWIECIE SIE W NAJBLIŻSZYCH ROZDZIAŁACH
//IZA KTÓRA WAS KOCHA

wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 12

Cała nasza 4 wraz z Pattie zjadła obiad. Było już koło 18, Isa i Chaz podziękowali i wyszli, a ja z Juju pożegnaliśmy się z Jego mamą. Poszliśmy do pokoju i Justin od razu wskoczył do łóżka, a następnie pociągnął mnie za sobą. Zaczął całować i przytulać mnie dość mocno. W pewnym momencie włożył swoją rękę pod moją koszulkę i już chciał ją ściągnąć. Dość szybko to przerwałam co bardzo Go zdziwiło.

-co jest Słoneczko?-usiadł momentalnie, a z Jego twarzy można było wyczytać pytajnik.
-nie jestem jeszcze gotowa, a poza tym Twoja mam jeszcze nie wyszła.
-Ale ja Ciebie pragnę w tej chwili
-No tak, tak....-mówiłam z wielkim spokojem-ciekawe ilu dziewczyną już tak mówiłeś
-Szczerze?!
-Tak!
-Więc żadnej..! To będzie mój pierwszy raz..
-Alee.., alee jak to?!-byłam tak bardzo zdziwiona, że już więcej nie mogłam z siebie nic wydusić.
-No widzisz, nie znalazłem jeszcze tak wyjątkowej dziewczyny z którą mógłbym to zrobić-spuścił głowę-dopiero Ty nią jesteś..!

Siedzieliśmy tak w ciszy przez dłuższą chwilę. W końcu zbliżyłam się o Niego, chwyciłam za podbródek i uniosłam Jego twarz w górę. Spojrzałam mu głęboko w oczy, On także spojrzał w moje. W tej chwili nasze usta spotkały się w gorącym pocałunku. Nigdy się jeszcze tak nie całowaliśmy.

-Kocham Cię! Rozumiesz!-po wypłynięciu tych słów z moich ust mocno Go przytuliłam.
-Rozumiem i ja Ciebie też!
-Ja też jeszcze tego nie robiłam i to nic strasznego.
-Alee..-usiadłam mu na kolanach
-Nie ma żadnego ale, będziemy razem zawsze.

Nasze usta znowu połączył cudowny pocałunek. Przez pewną chwile siedzieliśmy wtuleni w siebie. Następnie wstałam, poszłam po swoje rzeczy o postanowiłam się wykąpać. Justin ciągle na mnie spoglądał gdy wyszłam włączył telewizję i zaczął skakać po kanałach. Wykąpałam się, ubrałam swoją nową seksowną bieliznę, a następnie przeszłam do sypialni. Gdy Juju mnie zobaczył na Jego twarzy można było zauważyć wielkie zadowolenie.

-Już?! Szybka jesteś.
-Szybka i gotowa. A Ty?
-Ooo tak.. Moja mam już wyszła więc mamy wolną chatę do jutra.
-Supeeer. Skoczę jeszcze po szampana.

Już miałam wychodzić, gdy nagle Juju złapał mnie od tyłu i mocno przytulił. Po chwili odwrócił mnie do siebie przodem. Zaczął całować, następnie wziął na ręce i zaniósł na łóżko. Składał na moim ciele delikatne pocałunki. W końcu zaczął całować mnie po szyi i zdjął stanik, a następnie stringi. Później sięgnął po potrzebną rzecz do szafki i już każdy domyśla się co się następnie stało.

Rano obudziłam się nago wtulona w tors Juju i nie wierzyłam w to co się w nocy stało. Justin tak słodko spał, że nie miałam sumienia Go budzić. Lekko wstałam z łóżka i zaczęłam szukać swoich rzeczy pośród wielkiego bałaganu...