czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 13

Niestety nie znalazłam ani moich rzeczy ani rzeczy Justina lecz znalazłam trzy pęknięte gumki i w tym momencie uświadomiłam sobie,że przez tydzień nie brałam tabletek antykoncepcyjnych. Poszłam szybko do łazienki i ogarnełam się. Później się ubrałam w byle co i pojechałam po testy ciążowe.
** w aptece**
-Dzień dobry. Poprosze dwa testy ciążowe.- wziełam dwa żeby jeden dziś wykorzystać a jutro drugi. Trzeciego dnia powiem o wszystkim Justinowi
- Dwa różne testy??- spytała kobieta
-Tak. Najlepiej jakby były najlepszej jakości.
-Prosze. Razem beda kosztowały 22,69-Powiedziała a ja zaczełam sie śmiać z końcówki ceny. Zapłaciłam i wróciłam do domu. Justin jeszcze spał. Poszałam do toalety na dole i zrobiłam test zgodnie z instrukcją. Odczekałam 3-5 minut. Spojrzałam na test i wynik był dodatni....wiedziałam że te testy nie dają 100% pewności. Dlatego kupiłam dwa testy. Jeden na dziś a drugi na jutro. Gdy jutro wynik bedzie dodatni powiem Justinowi. Wyszłam z łazienki i schowałam testy. Zaczełam robić śniadanie gdy poczułam sielne ręce masujące moje plecy.
- Dzień dobry śpiącu królewiczu. Jak się spało po tej szalonej nocy?
- Zaje.... Spało mi sie wspaniale,a ta noc była stanowczo za krótka- pocałował mnie w policzek i usiadł do stołu
- Wolisz jajecznice czy jajecznice??- zapytałam głupkowato
-Nie chce jajecznicy wolę jajecznice.- odparł
Zrobiłam jajecznice i podałam mu.
- Samcznego - powiedziałam podając mu talerz
-A ty nie jesz?-spytał
-Nie.Jestem na diecie i jeszcze ta ciąża
- omg. Wygadałam sie. Pomyslałam
-Wtf!?Jaka ciąża!? Możesz mi to wytłumaczyć?!- mówił spokojnie
- Rano jak wstałam chciałam poszukać moich rzeczy ale ich nie znalazłam. Za to znalazłam trzy porwane prezerwatywy i wtedy uświadomiłam sobie też że przez tydzień nie jadłam tabletek antykoncepcyjnych.- widziałam starach i przerażenie w jego oczach- wiec pojechałam do apteki i kupiłam 2 testy . Jeden na dziś a drugi na jutro. I już zrobiłam jeden i wynik był dodatni. Ale te testy nie dają 100% pewności. Dlatego jeszczr jutro zrobie test i jak bedzie dodatni to jedziemy do lekarza. Jesteś na mnie zły?- zrobiłam oczy szczeniaczka
- Ja....ugh.....nie wiem co mam powiedzieć. Nie jestem na ciebie zły wręcz przeciwnie. Jestem szczęśliwy. Bede tatą.- ucieszyłam sie i rzuciałm sie mu na szyję.
-Kocham cię. Ciesze sie razem z tobą. Narazie nikomu nie mówmy,ok?? Za trzy dni jak wszystko bedzie wiadome najpierw powiemy twojej mamie,dobrze?? Później zajmiemy sie twoim tatą i moją rodziną. Pasuje ci?- zapytałam
- Ok. Ale musisz coś zjeść. Chociaż chleb z masłem,to dobre dla dziecka. A teraz jedz. -wcisnął mi chleb do ust i zaczoł sie śmiać a ja razem z nim.
Calutki dzień przesiedzieliśmy u niego w pokoju. Gadaliśmy o dziecku. Wymyśliliśmy że jak bedzie dziewczynka nazwiemy ją Pamela a jak bedzie chłopiec to nazwiemy go James.
-Kupię dom.Dla nas.Dla naszej trójki.
-Co?!Jus nie możesz wydawać na mnie aż tyle.kasy.Możemy zamieszkać tu z twoją mamą,prawda??
-No niby tak. Ale jak kupię dom, to
sama bedziesz mogła go urządzić. Razem bedziemy malować pokuj dla naszego dziecka.Ty wybierz miejce na ziemi gdzie . A ja kupię ci tam dom.- powiedział Justin
-Dziekuje za wszystko. Chce dom...hmmm. Tu ! Bo mam tu znajomych,rodzinę i ciebie . Tu się wszystko zaczeło. Pasuje??- powiedziałam siedząc na nim okrakiem..oczywiście czułam Jerrego.
-Justin!!! Opanuj hormony. Rozmaeiamy o poważnych sprawach,tak??
-Przepraszam. W tym tygodniu wybierzesz dom a ja ci go kupie. Przeraszam za Jerrego ale kusisz kocie.-pocałował mnie namiętnie a ja odwzajemniłam pocałunek.
-Na czułości bedzie jeszcze czas. A teraz zejdź na dół i przynieś mi lody czekoladowe i kanape z szynką i ketchupem. - powiedziałam zadowolona.
-Ok?!. Już lece po jedzonko dla mojej królewny
** JUSTIN POV**
Rozumiem że kobiety w ciąży jedzą dziwnie. Ale żeby jeść lody z ketchupem. No nic dla niej wsystko.
-Hej mamo mamy lody czekoladowe??- zapytałem
-Tak. Są w zamrażarce. -wskazała ją
- Mam prośbe. Zrobisz dla Lili kanapkę z szynką i ketchupem?? A ja pójdę te lody dla niej.
-Ok??? Ona bedzie jadła te dwie rzeczy na raz??-mama spytała zdziwiona robiąc kanapkę
- Tak. Nie wiem czemu...więc nie pytaj.-powiedziałem biorąc dwie łyżki do lodwów.
- Prosze.-mama podała mi kanapki- Zrobiłam dwie....dla ciebie też-powiedziała czochrając moje włosy
-Mamo!! Uważaj na włosy!!!-powiedziałem żartobliwie
-No przepraszam,przepraszam. Leć do Lili bo umrze z głodu.
**w pokoju**
Przyniosłem jedzenie na tacy.Lody w 1litrowym pojemniku i dwie
kanapki na tacy.Podałem jej tace i usiadłem na łóżku obok niej. Nim sie obejrzałem nie było żadnej kanapki.
-Ej!Jedna kanapka była dla mnie- powiedziałem z małym fochem.
- Kotek przepraszam byłam głodna,wyabczsz mi-zrobiła oczy szczeniaczka.Nie umiałem nie wybaczyć
-Niech ci bedzie. Wybaczma ci.-pocałowałem ja w czoło.Widziałem że sie zarumieniła.Zaczeła jeść lody. Sięgnołem po jedna łyżke.
-I co lodami też mam sie z tobą dzielić-powiedziała żartobliwie
-Nie ja potrzymam sobie łyżke i popatrze jak jesz,ok-powiedziałem sarkazmem
-Masz.-podała mi pudełko.-Oglądamy coś??-zapytała
-Zależy co chcesz. Horror,komedię,romans, komedie romantyczną,kreskówke?? Do wyboru do koloru.
-Hmmmm...chcę...horroru nie...romans??Nie...chcę komedie,włącz komedie,plooose.-położyła na nim moją gołą noge. Wiedziała że kusi.Robiła to celowo.
-Huh?Komedia ok. Może być "Kevin sam w Nowym Yorku"???-zapytałem
-Tak,tak...kocham to tak jak ciebie,wiesz??
-Wiem kochanie wiem. Ja ciebie też
Zaczeliśmy oglądać. Lili zasneła wtulona w mój tors. Było mi starsznie niewygodnie ale czego sie nie robi dla miłości.Wyłaczyłem telewizor i zasnołem w tej niewygodnej pozycji. Ważne żeby IM było wygonie.
**rano**
Rano obudziło mnie płakanie. Zdziwiłem sie i zoabczyłem że Lili siedzi na ziemi w łazience z testem ciążowym w ręku i szlocha. Podbiegłem do niej.
-Kochanie co sie stało?? Nie jesteś w ciąży?
-Właśnie jestem. I teraz mnie na pewno zostawisz bo jestem już do niczego-rozpłakała sie jeszcze bardziej.
-Co?!Nawet tak
nie mów.Kocham was.Ciebie i nasze maleństwo.I nigdy was nie zostawię.Będziemy na zawsze razem.Bedziesz najlepszą matką i żoną,a ja bede najlepszyn ojcem i mężem. Nie płacz,tylko sie ciesz.- powiedziałem ocierając jej łzy kciukiem.
**LILI POV**
-Przepraszam.Już nie będe płakać.Emocje mnie poniosły.-powiedziałam smutno
-Nie przepraszaj.Tylko uwierz w to co powiedziałem.-podniósł mnie z ziemi i wziął mnie na ręce jak panne młodą i położył do łóżka.
-Dziękuje że byłeś,jesteś i bedziesz przy nas-powiedziałam rzycając mu sie na szyję.
-Teraz leż,a ja przyniose naszej małej rodzince jakieś lekkie śniadanie,ok?-pocałował mnie w brzuch a ja przytaknełam.
**myśli Lili**
A co jeśli moi rodzice nie zaakceptują że jestem w ciaży?Jeśli każdy bedzie przeciwko nam??Jeśli znudze się Justinowi,bo powie że teraz jestem kurą domową i że jestem gruba i do niczego sie nienadaje?Choć wiem że to nigdy sie nie przydarzy boje sie.<zaczeła płakać>.
**koniec myśli**
-Już jes..Shawty czemu płaczesz?-spytał smutny,położył tace na stole i podbiegł do mnie.
-Co jest mała-spytał.Jego oczy były tak seksowne że zaczełam go namiętnie całować.
-Już nic.Dziekuje i przepraszam za wszystko.
-Ok?Głodna?-zapytał troche oszołomiony
-I to jak.Co przygotowałeś?-czułam piękny zapach
-Wiec..nie wiem czy beda ci smakować.Gofry z:czekoladą,syropem klonowym,tofii,zwykłe,bitą śmietaną i do tego gorące kakao.Pauje?-powiedział.Ja zrobiłam wielkie oczy.
-Czytasz w moich myślach?Idealnie.Poprosze tego z bitą śmietana.-podał mi
gorfa i jadł ze mną.
-Smakuje??-powiedział wystraszony
-Sa wyśmienite. Dziekuje że dbasz tak o mnie o nas.
-Ciesze sie.Chcesz kaka??-zaproponował.
-Jasne.-wziełam łyka-Co dziś robimy?-zapytałam
-Nie pamiętasz??-zapytał szcześliwy
-Nie.-uśmiechnełam sie szczerze
-Idziemy dziś do lekarza,a później na zakupy
-Ok lekarz. A po co zakupy?? Chyab mamy wszystko,co nie??-zdziwona zapytałam
-Oj chyba masz skleroze. Wybieramy dom,głuptasie-powiedzał śmiejąc sie
-Ale taki pusty dom bez mebli i wgl??
-Jaki sobie wymarzysz
-Dziekuje za dom,gofry i że jesteś.Ide sie przyszykować. Idziesz ze mna??
-Jasne.
Wzieliśmy razem prysznic,ubraliśmy sie i wyszliśmy z domu. Szliśmy do samochodu.
**w samochodzie**
-Justin?
-Tak skarbie?
-A jeśli nie bede w ciąży bedziesz mnie jeszcze kochać??-zapyałam smutna
-Oczywiście. Zamierzam spędzić z tobą reszte mojego życia.Jak mogłaś tak pomyśleć??
-Nie wiem. Przepraszam-pocałowałam go w policzek.
-Nic sie nie stało.Nie bój sie będzie dobrze.
Powoli dojerzdżaliśmy do kliniki. Bałam sie. Ale wiedziałan że Justin jest cały czas przy mnie i nigdy mnie nie zostawi.
-Lili,pamiętaj kocham cię.
-Co?Przeraszam zamyśliałam sie. Co mówiłeś?
-Że cie nie kocham
-Coo????
-hahahahah. Żartowałem. Oczywiście że cie kocham.
-To był głupi żart,wiesz??-udawałam że mam focha.
Dojechaliśmi pod klinike.Justin mnie zarejestrował i mysiałam czekać aż mnir wywołają. 5 minut później byłam już z Justinemw gabinecie
-Wiec w czym moge pomóc ?-miłos zapytała pani doktor.
-Chciała bym
dowiedzieć czy jestem w ciąży.-powiedziałam pewna siebie.
-Dobrze.Prosze położyć sie na stole i zrobimy USG.
Wykonałam polecenie. Kobieta wysmarowała mnie zimną mazią.
-Prosze sie wytrzeć i usiaść przy biurku.
Wytarłam sie i usiadłam
-Więc jest pani w ciąży.
-To wspaniale prawda kochanie??-powiedział Justin z bananem na twarzy.Ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Cieszę...oczywiście że sie cieszę. Tylko myślałam że nie jestem w ciąży,ponieważ testy nie dają 100% pewności.-powiedziałam
-Widać znalazła sie pani w tych szczęśliwaszych 90%.Gratuluję państwu. A teraz przepraszam mam innych pacjętów.Gratuluje i dowidzenia. Prosze przychodzić na co miesięczne badania kontrolne,dorze??-spytała lekarka
-Dobrze,dziekujemy-powiedzieliśmy razem.
Wyszliśmy z kliniki i pojechaliśmy prosto do domu.
-Zawiozę cie do domu i porobisz coś z moją mamą ok??Narazie nic jej nie mów. Wieczorem przy kolacji jej powiemy ,dobra??
-Ok.Nie zostaniesz z nami w domu??
-Niestety nie. Musze coś załatwić na mieście.
-Coo????
-Niespodzianka
-Jak chcesz
Dojechaliśmy do domu. Juju zostawił mnie przed domem i odjechał z piskiem opon.
**w domu**
-Hej.Gdzie byliście??-spytała Pattie
-My??...Uhhh....Byliśmy u Chaza i Isabeli. Byliśmy w centrum chandlowym.-powiedziałam
-Ok??Zostaniesz dziś na kolacji??-zapytała
-Jasne.Czemu nie.
Rozmawiałyśmy kilka godzin.Robiłyśmy też kolacje. W pewnyn momencie do kuchni wszedł Juju z dwoma bukietami róż.
-Prosze mamo to dla Ciebie.-dał jej jeden bukiet
-Dziekuję synu. A z jakiej to
okazji??-zapytała.
-Zaraz sie dowiesz
Justin wyjoł czerwone pudełeczko w kształcie sereca i uklęknął na jedno kolano.
-Lili zostaniesz moją żoną-zapytał
-Tak Justin. Tak bede twoją żoną.
Wstał założył mi pierścionek i dał róże.
-Mamo to nie wszstko-Powiedział
-Jesten w ciąży z Justinem. Bedziesz babcią
-Aaaaaaaa.Gratuluje dzieciaki. Kocham was i ciesze sie ze bede babcią.
Usiedliśmy do stołu zjedliśmy kolacje. Po kolacji pojechaliśmy do taty Justina i moich rodziców. Wszyscy byli szczęśliwi i cieszyli sie naszym szczęściem. Reszte nocy spędziłam z Justinem. To była noc pełna wrażeń.



------------------------------------------------------------------------------------------------------
WIEM WIEM, DŁUGI. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. PISAŁAM TEN ROZDZIAŁ 2-3 DNI. DLATEGO TAKI DŁUGI. JAK MYŚLICIE DZIECKO TO CHŁOPAK CZY DZIEWCZYNA? MOŻE BLIŹNIAKI? EGO DOWIECIE SIE W NAJBLIŻSZYCH ROZDZIAŁACH
//IZA KTÓRA WAS KOCHA

2 komentarze:

  1. cuuuudne :**
    następne*.*

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo zajebiste mega ona w ciąży i jeszcze sie jej oświadczył :*** szybko kolejny

    OdpowiedzUsuń