poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 22

**LILI POV**
Wieczorem gdy tylko goście poszli do domu usiedliśmy z Justinem na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać:
- Justin jutro od 8 ty pilnujesz dzieci a ja wstaje do nich w nocy bo ty pewnie nie będziesz ich słyszał.
- O 8 ale...
- Żadnego ale! Ja cię budzę o 8 i pilnujesz dzieci ja też chce się wyspać te 2 godzinki!
- No dobra dla ciebie wszystko kochanie
*Namiętnie mnie pocałował a ja odwzajemniłam pocałunek*
- Jeszcze jedna sprawa. Jutro o 10 jedziemy do sklepu.
- Do sklepu? Po co?
- Po ciuszki dla Jamesa i Colina
- A no tak

**JUSTIN POV**

- Ok ja popilnuje chłopaków a ty weź długą kąpiel
- A co sądzisz że śmierdzę?
- Nie ale chyba w szpitalu nie mogłaś się za bardzo kąpać leżąc w łóżku
- No w sumie racja. Jak by chłopaki płakali zrób im mleko w butelce
- Dobra dam sobie radę

**W ŁAZIENCE**

Najpierw ogoliłam nogi, później dokładnie umyłam włosy i ciało. Zajęło mi to ok. 20 minut. Poleżałam w wannie 10 minut i zaczęłam się ubierać.  Założyłam koszulkę Justina z naszym zdjęciem bo swojej nie mogłam znaleźć i do tego krótkie spodenki. Nie było ich widach bo koszulka była na mnie za duża. Następnie zrobiłam koka i wyszłam z łazienki.

**LILI POV**

- Mmm co tu tak pachnie
- Chłopaki spali więc zrobiłem dla nas kolację
Usiadłam do stołu i Justin podał mi spaghetti
- Smacznego
- Nawzajem - odpowiedziałam

**JUSTIN POV**

- Kochanie co myślisz o wspólnym wieczorze ?
- Justin! Nie wystarczy ci dwójka dzieci?!
- Ale przecież się zabezpieczymy - spojrzałem na nią z mina szczeniaczka
 - Wcześniej też się zabezpieczyliśmy - powiedziałam sarkastycznie
- Ehh no dobra ale jak chłopaki będą mieli pół roku to ja chcę mieć z Tobą kolejne dziecko
- Jak chcesz ale musisz zajmować się chłopakami

**NASTĘPNY DZIEŃ - LILI POV**

Obudziłam się o 7 i zobaczyłam Justina karmiącego chłopaków gdy nagle popatrzał na mnie Justin
- Śpij kochanie ja się nimi zajmę
- No dobrze
Gdy wstałam o 10 szybko się ubrałam i pojechaliśmy do galerii. Poszliśmy do sklepu dla dzieci i kupiliśmy chłopakom po 5 różnych bodów, 5 par skarpetek i po 2 sweterki. Cały dzień spędziliśmy w galerii kupując rzeczy chłopcom mi i Justinowi. Gdy wracaliśmy z galerii Justin jak zwykle zapomniał o dzieciach:
- Justin zwolnij! Masz dzieci w aucie!
- Dobrze przepraszam! Jutro pojedziemy kupimy nowe auto, wolniejsze
- Tak to dobry pomysł
Wróciliśmy do domu, nakarmiłam chłopaków,  zjedliśmy kolacje i poszliśmy spać.
--------------------------------------------------------------------------
przperaszam ze tak długo, nastepny pisze sama. ten rozdział wygrała
alicja_pluta@interia.pl//Iza

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 21

** JUSTIN POV **
OMG. Wczoraj przesiedziałem cały dzień w szpitalu. Nie lubię zapachu szpitali, ale dla Lilki wszystko. Dziś muszę wszystko ogarnąć bo moja rodzina wychodzi ze szpitala. Cała trójka. Boję się , że coś zawale z tymi pokojami. w sumie nie uzgodniłem tego z nią. Chcę ją przeprosić za moje zachowanie na weselu.

** LILI POV **
Taaaaaaaaak. Dziś wychodzę ze szpitala. Ale gdzie chłopcy będą spać, nie mamy zrobionych pokoi. Spokojnie pewnie Justin coś wymyślił, a jeśli nie?! Napisze do niego SMS:
Do: PYSIEK : Kochanie martwię się że jak wrócę to chłopaki nie będą mieli gdzie spać.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź
Od: PYSIEK  : Nie martw się , wszystko jest już gotowe. :* Przyjadę po was ok 16.00. Tęsknię.
Do: PYSIEK: Dziękuję , też tęsknię.
Nic mi nie odpisał. Nie wiem co to znaczy ,,wszystko jest już gotowe,, . Po Justinie mogę się wszystkiego spodziewać. Nie martwię się, bo wiem ze mogę mu ufać. Chłopaki jeszcze śpią. Mam chwilkę dla siebie. Spytam się Caroline czy mogę wstać do toalety. /wciskam przycisk wołający ją/
-Hej, wyspałaś się? W czym mogę ci pomóc?
-Pomogłabyś mi wstać , chciałabym wziąć prysznic i wgl.poranna toaleta itd...
-Jasne,podaj mi rękę
poszłam do łazienki i miałam przynajmniej godzinkę dla siebie. Moja chwila nie trwała za długo bo gdy zamknęłam drzwi od łazienki chłopaki zaczęli płakać,więc musiałam iść ich nakarmić. Już umiałam robić to sama więc nie wołałam już Carli. Pierwszego wzięłam Colina
- Mój kochany synek. To ty jesteś starszy o 6 minut.-nakarmiłam go i wzięłam Jamesa.
- Mój drugi kochany synek,. Jesteś młodszy o 6 minut ale kocham cię tak samo jak Colinka,wiesz?
Wszystko zajęło mi ok 30 minut. Położyłam chłopaków spać i poszłam wreszcie do mojego szpitalnego sanktuarium [czyta: ŁAZIENKA]. Wzięłam prysznic,umyłam zęby i włosy które, później rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone.  Ubrałam się w czystą piżamę ,którą przywiózł mi Juss. Była całą fioletowa z białymi serduszkami. Położyłam sie w łóżku i chciałam pójść spać, ponieważ chłopaki w nocy płakali. I tak ich kocham. Już prawie zasnęłam, gdy do pokoju weszła Caroline.
- Już gotowa do wyjścia do domu? Czemu masz na sobie piżamę skoro idziesz do domu? 
- Ale ja idę do domu dopiero o 16.00. Justin tak powiedział.
- No niby tak ale zadzwonił że przyjedzie za 30 minut. Powiedział że przywiózł ci jakieś ubranie na powrót.
-Tak,przywiózł. Ok, idę się przyszykować.
Poszłam do łazienki i ubrałam się w to co Justin mi przyszykował. ( strój ).

** W ŁAZIENCE**
- Nie wiedziałam , że mój mąż ma taki fajny styl. Będę go częściej prosić o wybieranie mi ubrań.Hahaaahah.

** POKÓJ SZPITALNY** -Omg , Lilka wyglądasz psześlicznie. Mogę kiedyś porwać Justina na zakupy? Ma świetny styl.
- Niestety to mój prywatny stylista.....żartuję. Kiedyś na pewno wybierzemy się we trojkę na zakupy , nie martw się. 
- Justin powinien już być na dole. Ubrałam chłopaków. Znalazłam jakieś ubrania w twojej torbie , nie obrazisz się?
- Nie no co ty. Dziękuje za wszystko. Tu masz mój numer, wiesz jakbyś chciała sie umówić na zakupy albo coś.
- Dziękuje.  A tu masz mój numer dzwoń jakbyś miała jakieś problemy zdrowotne.-przytuliła mnie i wyszłam z pokoju. Pojechałam windą na dół i czekałam na dworze na Justina. Przyjechał po jakieś 5 minutach swoim Land Roverem ( samochód ).
- Justin nawet nie wiesz jak się cieszę ,że jadę do naszego domu.-przytuliłam go
- Ja też. Wiesz nawet ładnie ci w ubraniach które ci kupiłem.
- Dziękuję- pocałowałam go w w policzek.
-  To Jedziemy?-zapytał
- Tak, ale ja siadam z chłopakami z tyłu ok?
- Dobrze,pomóc ci...znaczy wam-zapytał szczęśliwy
- Tak,dziekuję

** W SAMOCHODZIE **
-Już nie mogę się doczekać kiedy zaczniemy malować i skręcać meble do pokoju chłopaków.
- Wieeeesz, nie musimy tego robić, ponieważ wynająłem ekipę która zrobiła już pokoje i wszystko jest gotowe. Chciałem cie zrobi niespodziankę i przeprosić za moje zachowanie na weselu.
- Co zrobiłeś?! Jak mogłeś zrobić to beż mojej zgody?! Może mi się nie będzie podobać?! Nie pomyślałeś o tym?!
-Kochanie,przepraszam chciałem ci zrobić niespodziankę i chciałem cie przeprosić.
- Nawet mi kwiatów nie kupiłeś!-wydarłam się. i wtedy stanął na awaryjnych światłach wyciągnął mnie z samochody i poszedł w stronę bagażnika. Uklękną na jedno kolano z kwiatami ( kwiaty )
- Lili wybaczysz mi? Już nigdy nie zrobię nic bez twojej zgody. Przepraszam
- Ohh Justin to ja przepraszam Wstań.  - Przytuliłam go i pocałowałam namiętnie-Wybaczam ci i Dziękuję. Możemy już jechać , bo szpitalne jedzenie nie jest za dobre,proszę.?
- Jasne , dla ciebie wszystko.- pojechaliśmy do domu

** W DOMU  **
-Chodź pomogę wam- Justin wziął jedno nosidełko i poszliśmy do domu
-Muszę nakarmić  chłopaków i położyć ich spać.
- Dobrze, chodź pokażę wam pokoje.
Weszłam powoli po schodach, jak juz mówiłam po Justinie można wszystkiego się spodziewać.
- Nie musisz się niczego bać-zapewnił mnie Justin
- Spróbuje.
Pokoje były piękne. Kiedyś opowiadałam Justinowi jak chcę urządzić pokoje i on to wszystko zapamiętał i wgl
- Justin..
- Tylko nie bij,prosze.
- Co? Nie . Te pokoje są przepiękne, dziękuję Ci że zrobiłeś ja dla chłopaków.- rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go namiętnię.
- Proszę bardzo. Wszystko dla mojej rodziny.
- Justin możemy pójść razem do ogrodu tam nakarmię i wgl?
- Jasne chodź.
poszliśmy do ogrodu akurat było ciepło. Justin wziął Jamesa na ręce i powiedział że mama zrobić mu fotkę na tt,zgodziłam się.
- I uśmiech,panowie. <pstryk.>,Gotowe
-Pokaż czy mój synek wygląda tak bosko jak ja
- Ohh Juss
- Przepięknie dziękuje
twitter: ,,  Ja z Jamesem, jednym z moich synków. Bardzo ich kocham. #MuchLove ''




- Wysłane, Chodź , teraz chcę zobaczyć jak karmisz-wzięłam Colinka, bo Juss trzymał Jamesa. I zaczełam karmić. Przy okazji mój kochany mąż zrobił mi zdjęcie.
- Justin, nie w tym momencie.
- No ale zobacz jak wszyłaś:


- Faktycznie, ładnie wyszłam. Tylko nigdzie nie opublikuj,proszę.
- Ok ale mogę na tapetę?
- Jasne.
Później nakarmiłam Jamesa i położyłam ich spać. Następnie z Justinem zjedliśmy romantyczną kolacje, obejrzeliśmy film i poszliśmy do sypialni nadrobić czas który spędziłam w szpitalu i pod koniec ciąży.

** NASTĘPNY DZIEŃ**
- Kochanie wstawaj. Chłopaki głodują i ja z resztą też.
- Dobrze ale daj mi kilka minut.
Poszłam do łazienki umyłam się i uczesałam ubrałam się luźno ( strój 2 )  i poszłam do chłopaków. 
Justinowi zrobiłam omlety a sobie kanapki. Chłopaków nakarmiłam i położyłam spać. Resztę dnia spędziliśmy na opiece nad dziećmi. Po obiedzie poszliśmy kupić ubrania i więcej zabawek dla Jamesa i Colinka. Wieczorem Justin zrobił kolacje , pobawiliśmy się z dzieciakami i poszliśmy spać. Kolejne dnie spędzaliśmy w domu. W odwiedziny przychodzili moi rodzice i rodzice Justina. Przyszli Isa i Chaz (spodziewali się dziecka). Odwiedzili nas też Natalie z Chrisem, David ze swoją narzeczoną. To były najlepsze dni w moim życiu.
-----------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,przepraszam, że tak dług. Ale ważne ze jest,prawda?
PAMIĘTAJ CZYTASZ =KOMENTUJESZ , zależy nam na tym. Postanowiłam że nie odchodzę. Postaram sie napisac jeszcze rozdział 22 bo Pati wyjechała na wakacje a ja jestem sama chyba że ktoś chce mi w tym pomóc? piszcie na maila: iza.amorki78@gmail.com .//Izaa